Dodany: 2017-06-08 07:44:05 | Ostatnio wołany: 2017-06-08 07:43:50



#akamaitech

Co dalej z AkamaiTech?

Jak pewnie zauważyliście, od prawie miesiąca nie było nowych wydań AkamaiTech - nic nowego nie napisałem.

Jest to związane ze zmianą mojej pracy. Nie pracuję już dla #akamai, a tak się składa, że byłem jedyną osobą, która pisała dla nich teksty... z tego względu, firma zawiesiła wspomniany projekt i nowe technologiczne felietony nie będą już pojawiać się pod tym tagiem (jak i na ich FB).

Z tego co wiem, Akamai planuje wystartować po wakacjach z własnym blogiem technologicznym - czas pokaże, jak to będzie wyglądało w praktyce.

a ja przeniosłem się z 'centrum sterowania internetem' (Akamai) do branży security - do takiego portalu z diabełkiem w logo.

Przejdź do wpisu

Dodany: 2017-04-07 12:37:05 | Ostatnio wołany: 2017-04-07 12:37:25



◢ #akamaitech

Technologiczne piątki z Akamai

Wpadki podczas pisania kodu zdarzają się każdemu programiście. Jedne z nich wymagają zwykłego, ponownego wrzucenia kodu na produkcje, a inne kosztują miliony dolarów, czy nawet mogą kogoś kosztować życie.

Pierwszym problematycznym przykładem może być misja z rakietą "Mariner 1", która w 1962 roku miała dolecieć do orbity Venus. Tak się jednak nie stało. Rakieta wybuchła niespełna 5 minut po starcie.

Przyczyną eksplozji było uruchomienie procedury autodestrukcji na skutek... literówki w kodzie. Rakieta wyposażona była w system wykrywania anomalii, który miał zniszczyć rakietę, jeśli ta wpadłaby w zawirowania lub przestała stabilnie lecieć wyznaczonym torem. Problem spowodował jeden z programistów, który niepoprawnie przepisał z kartki wzór matematyczny, służący do wykrywania tych anomalii. Tworząc komputerowy zapis wzoru, pominął on jeden z symboli na kartce, sprawiając, że każde najmniejsze zawirowanie rakiety (mieszczące się w granicach normy), interpretowane było jak ogromne zboczenie z kursu. Gdy rakieta otrzymała kilka takich wskazań o anomaliach, system podjął decyzje o zniszczeniu rakiety. Brak jednej kreski w kodzie, kosztował NASA ponad 18 milionów dolarów.

Kolejnym przykładem tragicznego błędu, może być tutaj przypadek tarczy rakietowej podczas "Wojny w Zatoce". Wyrzutnia nie wykryła nadlatującej rakiety i nie obroniła stacjonujących w bazie ludzi. W skutek tego błędu, 28 zginęło i ponad 100 zostało ciężko rannych. Bład polegał na niedokładnym zaokrąglaniu liczb w aplikacji sterującej wyrzutnią. Problem ujawniał się dopiero, gdy system antyrakietowy działał bez restartu przez ponad 100 godzin, przez co błąd nie został wykryty podczas testów. Po wspomnianych stu godzinach, licznik czasu rakiety przepełniał się i dokładność pomiarów drastycznie malała. System wykrywał zbliżające się rakiety na podstawie szybkości z jaką się poruszają. Przez niedokładność zegara, nie mógł jednak poprawnie określić szybkości rakiety Scud i zaklasyfikował ją jako zakłócenie.

Inny przypadek związany był z maszyną Therac-25, używaną przy radioterapii. Maszyna generowała dawkę promieniowania mającą na celu zabicie komórek rakowych. Wielkość tej dawki była zależna od parametrów wpisywanych przez operatora na klawiaturze. Niestety w programie pojawił się błąd typu 'race condition' i biegły operator maszyny, który bardzo szybko wprowadzał dane w kolejnych krokach, mógł doprowadzić do sytuacji w której dane wpisane w jendym z kroków, nie były jeszcze dostępne w następnym kroku obliczeń. Efektem takiego błędu było przekroczenie dopuszczalnej dawki promieniowania nawet kilkaset razy. Na skutek błędu, trzy osoby zmarły, a trzy zostały poważnie ranne.

Problemów takich jak wyżej było znacznie więcej, a wiele z nich spowodowanych było drobną literówką lub niedostatecznym testowaniem kodu.
Drobnym błedem w aplikacji, może doprowadzić do tragedii, gdy tylko aplikacja ta jest używane w bardzo specyficznych warunkach i utrzymuje przy życiu krytyczne systemy.

❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋

O co chodzi?
Co piatek, firma Akamai Technologies (polski oddział z Krakowa) wrzuca na swój fanpage wpis technologiczny, który nastepnie jest repostowany tutaj, na mikroblogu.

Link do Fanpage

Nie przegap nowych wpisów!
Obserwuj tag #akamaitech i/lub moje prywatne konto.

Chcesz być wołany?
http://mirkolisty.pvu.pl/list/xp7yHkOuBY9A9Yxr

Kto jest autorem wpisów?
Autor to unknow - możesz obserwować jego profil na FB (sporo newsów na temat technologii)

#technologia #programowanie #fail #ciekawostki #historia #rakiety

Przejdź do wpisu

Dodany: 2017-03-24 14:34:48 | Ostatnio wołany: 2017-03-24 14:38:27



◢ #akamaitech

Technologiczne piątki z Akamai

Pamięć operacyjną współczesnych komputerów liczymy w gigabajtach, moc w gigahercach, a ilość wyświetlanych kolorów w milionach.
Nie zawsze jednak tak było.

Komputery z dawnych lat (a mówimy tutaj o czasach sprzed 15-25 lat) miały wiele ograniczeń hardwarowych, które utrudniały tworzenie gier na te platformy. Programiści jednak znaleźli sposób na to, aby poradzić sobie z niemal każdym ograniczeniem.

Pierwszym z ograniczeń była szybkość procesora, połączona z szybkością wyświetlania obrazu na ekranie. Animowanie zbyt wielu obiektów jednocześnie na ekranie, powodowało spadek płynności grafiki. Z tego powodu, ilość animacji ograniczano do minimum. Pierwszym krokiem było sprawienie, aby to postać przemieszczała się po ekranie, a nie ekran za postacią. We współczesnych produkcjach, postać, którą sterujemy znajduje się przeważnie w centralnym punkcie ekranu, a elementy tła poruszają się, stwarzając wrażenie ruchu postaci. Początkowo, powszechnie stosowanym rozwiązaniem było wyświetlanie nowego ekranu/planszy w grze w momencie, gdy postać dochodziła do krawędzi ekranu, bez płynnego scrollowania obrazu.

Z powodu konieczności ograniczenia animacji, Mario z gry Mario Bros nosił czapkę, a Lara Croft z Tomb Raidera miała włosy spięte w kucyk (w obu przypadkach chodziło o uniknięcie konieczności animowania włosów postaci).

Kolejnym ograniczeniem byłą liczba kolorów, które mogła wyświetlić karta graficzna. Wartość ta wahała się początkowo od 4 do 16. Pomimo tego, dawne gry, nauczyły się imitować inne odcienie barw. Najprostszą techniką było naprzemienne wyświetlanie pikseli białego i wybranego koloru, aby otrzymać jaśniejszy odcień lub czarnego (lub szarego) z wybranym kolorem, aby barwę przyciemnić. W praktyce, tak wygenerowany 'kolor' wyglądał jak szachownica, jednak patrząc na grę z większej odległości, sprawiało to wrażenie nowego koloru, spoza palety barw.

Nieco bardziej zaawansowaną metodą na uzyskanie nowych kolorów było wykorzystanie złudzenia optycznego. Programista wybierał dwa kolory, które chciał ze sobą zmieszać, a następnie rysował je naprzemiennie w jednym miejscu, zmieniając ich barwę do kilkudziesięciu razy na sekundę. Ludzkie oko niemal nie zauważało tej zmiany i przed oczami gracza, ukazywał się nowy, nieznany dotychczas kolor.

Dość częstym ograniczeniem była także pamięć dostępna dla aplikacji. Przykładem może być tutaj gra 'Prince of Persia' (mowa o pierwotnej wersji z lat 80-tych), gdzie konieczne było utworzenie animowanego 'alter ego' głównego bohatera, jednak w programie zabrakło pamięci na przetrzymywanie dodatkowego modelu postaci. Z tego względu wykorzystano model, którym sterował gracz, lecz jedynie przekolorowywano go w locie, przed wyświetleniem na ekranie. Operacja zmiany koloru obciążała dodatkowo komputer, ale jak się okazało, mocy obliczeniowej było więcej niż dostępnej pamięci, więc zdecydowano się na takie rozwiązanie.

Podejście programistów do tworzenie gier zmieniło się w czasie. Dawniej problem leżał po stronie twórców, aby zmieścić się z wymaganiami gry w granicach osiągu sprzętu, jakim powszechnie używali gracze. Obecnie problem przerzucono na gracza. To on musi zaopatrzyć się w zestaw komputerowy, który będzie w stanie uciągnąć nową produkcję.

Takie podejście ma oczywiście swoje plusy - nowo powstające gry są coraz bardziej dopracowane graficznie, animacja jest płynna, a rozwój technologii stale pędzi do przodu, aby dogonić rosnące wymagania nowych aplikacji.

❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋

O co chodzi?
Co piatek, firma Akamai Technologies (polski oddział z Krakowa) wrzuca na swój fanpage wpis technologiczny, który nastepnie jest repostowany tutaj, na mikroblogu.

Link do Fanpage

Nie przegap nowych wpisów!
Obserwuj tag #akamaitech i/lub moje prywatne konto.

Chcesz być wołany?
http://mirkolisty.pvu.pl/list/xp7yHkOuBY9A9Yxr

Kto jest autorem wpisów?
Autor to unknow - możesz obserwować jego profil na FB (sporo newsów na temat technologii)

Chcesz pomóc?
Podeślij do mnie na priv temat, który myślisz, że warto byłoby poruszyć w następnych wydaniach AkamaiTech

#technologia #ciekawostki #nostalgia #staregry #gruparatowaniapoziomu

Przejdź do wpisu

Dodany: 2017-03-17 13:42:44 | Ostatnio wołany: 2017-03-17 13:43:06



◢ #akamaitech

Technologiczne piątki z Akamai

Hełmy VR, to nie pomysł rodem z naszych czasów. Pierwsze poważne, przeznaczone do domowego użytku, urządzenia tego typu, pojawiły się już w połowie lat 90-tych.

Jednym z nich był "Forte VFX1". Parametry techniczne jak na dzisiejsze standardy, miał raczej słabe (rozdzielczość 263x230, max 256 kolorów). Wyposażony był w dwa niespełna calowe wyświetlacze (po jednym na każde oko) i potrafił śledzić ruchy głowy w trzech płaszczyznach. Było to pierwsze z urządzeń, które dało się zastosować w już istniejących grach komputerowych (jak np. Quake 1), a nie tylko w specjalnie do tego przygotowanych programach demonstracyjnych. Jako urządzenia wskazującego do hełmu, używało się 'cyber-krążka' (Cyberpuck), czyli małego, wyposażonego w trzy przyciski kółka, które podobnie jak sam hełm, wykrywało ruchy w kilku płaszczyznach.

Cena rozwiązań w stylu VFX1 niestety odstraszała (prawie $700), a jakość oferowanych wrażeń nie zachwycała. Dodatkowo, już po kilku minutach rozrywki, gracza zaczynała boleć głowa.

Rynek googli VR, pomimo swoich trudnych początków, nadal się rozwijał. Rozdzielczość obrazu rosła, a jakość samej grafiki zaczęła już przypominać ówczesne gry komputerowe. Prawdziwa rewolucja nastąpiła w roku 2012, kiedy to nikomu nie znana firma, postanowiła zebrać pieniądze (za pomocą kampanii crowdfundingowej) na rozwój nowoczesnego hełmu VR.

Firma o której mowa, to 'Oculus', a produkt, który zaprezentowali na Kickstarterze, to oczywiście #oculusrift. Od momentu wprowadzenia tego urządzenia na rynek, możemy już mówić o nowej jakości w rozwoju branży VR. Grafika w wirtualnych googlach przestała już przypominać gry z ubiegłej dekady, a poziom realizmu samej symulacji zaczął być tak wysoki, że osoby bojące się wysokości, czy np. pająków, miały problem z graniem w niektóre z dostępnych na tę platformę gier.

W ślady za Oculusem, szybko poszły kolejne firmy, jak np. #samsung, który zdecydował się stworzyć dość rewolucyjne rozwiązanie, jakim jest 'Samsung Gear VR', czyli google VR, w których za wyświetlacz robi... telefon Samsung Galaxy. Podobne rozwiązanie (na rok przed premierą Gear VR) - choć znacznie bardziej lowbudgetowe - zaprezentowała firma #google, tworząc 'Google Cardboard'. Rozwiązanie przygotowane przez Google, umożliwiało stworzenie własnego urządzenia do wirtualnej rzeczywistości, zbudowanego z... kartonu i (podobnie jak u Samsunga) telefonu jako wyświetlacza.

W tym tygodniu w naszej firmie, mieliśmy możliwość przetestowania na sobie kilku rozwiązań z branży VR. Jak było? Kto dłużej wytrzyma (w pionie) na wirtualnym rollercoasterze? kto nie przestraszy się lecących z nieba pająków? Pomysłów na zabawę było wiele. Pełne podziwu 'WOW', wypowiadane podczas zdejmowania hełmu z głowy, było najlepszą rekomendacją tego, jaki poziom udało się osiągnąć twórcom tych urządzeń. Wiemy jednak, że to nie koniec rozwoju tej branży i z roku na rok, możemy liczyć na coraz lepsze wrażenia z rozgrywki.

A jakie wy macie opinie na temat technologii VR? Ktoś z was testował już Oculusa czy np. Gear VR?

❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋

O co chodzi?
Co piatek, firma Akamai Technologies (polski oddział z Krakowa) wrzuca na swój fanpage wpis technologiczny, który nastepnie jest repostowany tutaj, na mikroblogu.

Link do Fanpage

Nie przegap nowych wpisów!
Obserwuj tag #akamaitech i/lub moje prywatne konto.

Chcesz być wołany?
http://mirkolisty.pvu.pl/list/xp7yHkOuBY9A9Yxr

Kto jest autorem wpisów?
Autor to unknow - możesz obserwować jego profil na FB (sporo newsów na temat technologii)

Chcesz pomóc?
Podeślij do mnie na priv temat, który myślisz, że warto byłoby poruszyć w następnych wydaniach AkamaiTech

#technologia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki

Przejdź do wpisu

Dodany: 2017-03-10 14:34:03 | Ostatnio wołany: 2017-03-10 14:34:17



◢ #akamaitech

Technologiczne piątki z Akamai

Dawniej, nieodzownym elementem na nadgarstku młodego człowieka był zegarek. Te czasy szybko jednak minęły, ponieważ rolę zegarków przejęły telefony komórkowe, bo kto z was nie sięga dziś do kieszeni, gdy kolega z pracy zapyta 'która godzina'?

We współczesnym świecie, nikt nie zainwestuje swoich pieniędzy w urządzenie jednofunkcyjne. Przyrząd, który jedynie pokazuje czas? Może i do garnituru taki zegarek się nadaje, ale do codziennego użytku to o wiele za mało. Przyzwyczailiśmy się, że np. telefon nie może po prostu dzwonić. On musi jeszcze robić ładne zdjęcia, mieć dostęp do Internetu i pozwalać na słuchanie muzyki. Ten sam los spotkał zegarki.

Czasy tych, które potrafiły jedynie pokazać aktualną godzinę i co najwyżej obudzić nas o wskazanej godzinie, już minęły. Możemy jednak zauważyć, że o miejsce na nadgarstkach młodych ludzi, zaczęły walczyć nowe gadżety - SmartWatche i Fitness Trackery.

Urządzenia te, należące zwykle do kategorii IoT (Internet of Things) i zbierają wiele informacji na temat nas samych, naszych parametrów życiowych, tego gdzie jesteśmy (GPS), tego jak i kiedy śpimy, jakie (i kiedy) sporty uprawiamy... a te wszystkie dane, pakowane są do tajemniczej 'chmury'.

W czasach, gdy odchodziliśmy od zegarków na rzecz komórek, pojawił się trend walki o ochronę prywatności. Serwisy internetowe namawiały nas, aby podawać w sieci jak najmniej informacji o nas samych. Z chwilą, gdy powróciliśmy do zegarków (a dokładniej, ich nowoczesnych odpowiedników), nasza czujność została niejako uśpiona. Ludzie nie muszą się bać, że ktoś wykradnie dane zebrane np. przez ich Fitness Trackera, bo... najczęściej sami publikują je w sieci.

Kto z nas nie ma znajomych, którzy regularnie wrzucają do social mediów statystyki porannych treningów, wykresy rytmów snu (zwłaszcza, gdy są to młodzi rodzice), czy statystyk spalanych kalorii? dzielenie się każdym aspektem życia ze znajomymi (i nieznajomymi zarazem), stało się częścią naszej kultury. Do tej pory, informację o której godzinie położyliśmy się spać, o której wstaliśmy i co robiliśmy w chwile po przebudzeniu, znał jedynie nasz partner. Teraz, nie ma w tym nic dziwnego, jeśli zdecydujemy, aby wiedział o tym cały świat. Granica prywatności przesunęła się.

Ilość urządzeń, które zbierają informacje na nasz temat, stale się zwiększa - podobnie jak ilość informacji o sobie, które świadomie lub nieświadomie publikujemy w sieci. Pytanie brzmi, jak daleko posuniemy się z ujawnianiem naszej prywatności i gdzie leży granica, której nie powinniśmy przekraczać, albo warto może zapytać - czy jest jakaś granica?

Temat pozostawiamy wam do przemyślenia - wszelkie komentarze są mile widziane ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋

O co chodzi?
Co piatek, firma Akamai Technologies (polski oddział z Krakowa) wrzuca na swój fanpage wpis technologiczny, który nastepnie jest repostowany tutaj, na mikroblogu.

Link do Fanpage

Nie przegap nowych wpisów!
Obserwuj tag #akamaitech i/lub moje prywatne konto.

Chcesz być wołany?
http://mirkolisty.pvu.pl/list/xp7yHkOuBY9A9Yxr

Kto jest autorem wpisów?
Autor to unknow - możesz obserwować jego profil na FB (sporo newsów na temat technologii)

Chcesz pomóc?
Podeślij do mnie na priv temat, który myślisz, że warto byłoby poruszyć w następnych wydaniach AkamaiTech

#przemyslenia #nostalgia #technologia

Przejdź do wpisu

Dodany: 2017-03-03 09:47:29 | Ostatnio wołany: 2017-03-03 09:47:45



◢ #akamaitech

Technologiczne piątki z Akamai

Tekst zawiera uproszczenia, które mają ułatwić początkującym zrozumienie tematu.
Celowo nie rozbijałem usług CDN / caching proxy na dwie oddzielne kategorie.


Prowadząc poczytny portal internetowy, możemy spotkać się z dwoma ograniczeniami technicznymi, które blokują nas przed dalszym rozwojem.
Pierwszym z ograniczeń jest przepustowość łącza internetowego, do którego podłączony jest serwer z portalem.

Przyjmijmy dla uproszczenia, że nasze łącze ma np. przepustowość 1Mbps (czyli około 125 kilobajtów na sekundę). Zakładając, że jeden czytelnik potrzebuje przepustowości minimalnej np. 5kB/s, wychodzi na to, że komfortowo możemy obsłużyć maksymalnie 25 równoczesnych czytelników. To bardzo mało jak na poczytny portal. Możemy oczywiście kupić szybsze łącze - załóżmy 1Gbps. Cały czas mamy jednak górny pułap, którego nie przeskoczymy. Dodatkowo, wcześniej, czy później dojdziemy do momentu, w którym nie będzie dało się już kupić lepszego łącza, a my nadal będziemy chcieć się rozrastać.

Kolejnym ograniczeniem jest wydajność serwera. Co nam przyjdzie z łącza, które potrafi obsłużyć 10 tysięcy równoczesnych użytkowników, jeśli nasz serwer potrafi ich przyjąć w porywach 500 sztuk?

Tutaj z pomocą przychodzi usługa CDN (Content Delivery Network). Jest to technologia, która dba o to, aby treść od klienta usługi (właściciela portalu), trafiła do odbiorcy końcowego (czytelnika). Sieć CDN umożliwia obsłużenie dowolnie dużego ruchu (do granicy przepustowości dostawcy CDN), niezależnie od mocy serwera i przepustowości łącza klienta.

Klient korzystający z CDN, konfiguruje swoją domenę w taki sposób, aby wskazywała na serwery dostawcy CDN, a nie na serwer, na którym znajduje się portal. Jednocześnie sam CDN wie, gdzie znajduje się oryginalna treść portalu.

Od tej chwili czytelnik wchodząc na poczytny portal, łączy się z serwerami CDN. Serwery te nie mają w pamięci jeszcze strony portalu, więc jeden z nich łączy się z serwerem źródłowym i umieszcza w cache CDNa pobraną treść. Od tej chwili, gdy stronę odwiedzi kilkuset następnych czytelników, treść nie będzie już pobierana z głównego serwera, lecz zostanie podawana wersja z cache. Serwer klienta nie będzie więc przeciążony, a dostawca usługi CDN weźmie na siebie cały przychodzący ruch.

Istnieje wiele rodzajów CDNów, różniących się od siebie możliwościami i zastosowaniem. Wielu klientów decyduje się na hostowanie jedynie contentu statycznego (grafika, skrypty JS, arkusze CSS), są tacy, którzy wykorzystują CDNy do wspomagania transmisji strumieniowej (np. programy nadawane live w Internecie), a inni chowają za chmurą cały swój portal i przepuszczają przez nią 100% przychodzącego ruchu.

Niezależnie od tego, którą opcję wybierze klient, bezpośrednim zyskiem dla niego będzie zawsze zwiększenie liczby czytelników, którą może obsłużyć. Zawsze wiąże się to też z obniżeniem kosztów prowadzenia działalności. Taniej jest skorzystać z usługi dostawców contentu, niż kupić np. dodatkowe kilkadziesiąt serwerów, wyposażonych w wyjątkowo mocne łącza.

Domyślacie się, kto jest jednym z największych dostawców CDNów na świecie? ;)

❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋

O co chodzi?
Co piatek, firma Akamai Technologies (polski oddział z Krakowa) wrzuca na swój fanpage wpis technologiczny, który nastepnie jest repostowany tutaj, na mikroblogu.

Link do Fanpage

Nie przegap nowych wpisów!
Obserwuj tag #akamaitech i/lub moje prywatne konto.

Chcesz być wołany?
http://mirkolisty.pvu.pl/list/xp7yHkOuBY9A9Yxr

Kto jest autorem wpisów?
Autor to unknow - możesz obserwować jego profil na FB (sporo newsów na temat technologii)

Chcesz pomóc?
Podeślij do mnie na priv temat, który myślisz, że warto byłoby poruszyć w następnych wydaniach AkamaiTech

#technologia #internet

Przejdź do wpisu

Dodany: 2017-02-17 15:09:43 | Ostatnio wołany: 2017-02-17 15:10:19



◢ #akamaitech

Technologiczne piątki z Akamai

"Doba ma zawsze 24 godziny" - to uznawane za pewnik założenie, spowodowało już wiele szkód w branży IT.

W środowisku administratorów systemowych, przywykło się, że backupy baz/systemów wykonywane są głównie w nocy. Zwykle jest tak dlatego, że ilość operacji inicjowanych przez użytkowników o tej porze jest najmniejsza. Dlaczego by więc nie ustawić robienia kopii zapasowej ważnych danych codziennie np. na godzinę 2:15 w nocy?

Częstym błędem administratorów jest ustawianie zegara systemowego tak, aby pracował w lokalnym czasie kraju w którym się znajdują. Oznacza to, że w Polsce, zarówno adminów, jak i serwera dotyczyć będą zmiany czasu.

Dwa razy do roku zdarza się coś, co zdarzyć się nie powinno. Doba wydłuża się lub skraca o jedną godzinę. Dzieje się tak wtedy, gdy przestawiamy zegary z godziny 2:00 na 3:00 lub z 3:00 na 2:00. W jednym przypadku godzina o której wspominaliśmy (2:15) nigdy nie nadejdzie, więc backup się nie wykona. W drugim natomiast, jednego dnia zaczniemy robić dwa backupy (które prawdopodobnie nałożą się na siebie w trakcie operacji), co niekiedy może doprowadzić do uszkodzenia kopii zapasowej. W obu przypadkach skończymy prawdopodobnie bez działającego backupu.

Można temu zaradzić w prosty sposób, przestawiając zegar serwera tak, aby działał w standardzie UTC (Uniwersalny Czas Koordynowany). Standard ten nie uwzględnia takich zjawisk jak czas zimowy, czy letni. Godziny zawsze biegną w nim do przodu, doba ma zawsze 24h i nie musimy martwić się opisywanym wcześniej zjawiskiem.

Mówiąc o UTC, używamy słowa 'standard', ponieważ nie jest to oficjalna strefa czasowa, a tak (niepoprawnie) zwykło się o UTC mówić.

Zasada starych adminów mówi, że od godziny 2 do 3, dajemy serwerom odpocząć i nie kolejkujemy im krytycznych operacji na ten czas.

❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋

O co chodzi?
Co piatek, firma Akamai Technologies (polski oddział z Krakowa) wrzuca na swój fanpage wpis technologiczny, który nastepnie jest repostowany tutaj, na mikroblogu.

Link do Fanpage

Nie przegap nowych wpisów!
Obserwuj tag #akamaitech i/lub moje prywatne konto.

Chcesz być wołany?
http://mirkolisty.pvu.pl/list/xp7yHkOuBY9A9Yxr

Kto jest autorem wpisów?
Autor to unknow - możesz obserwować jego profil na FB (sporo newsów na temat technologii)

Chcesz pomóc?
Podeślij do mnie na priv temat, który myślisz, że warto byłoby poruszyć w następnych wydaniach AkamaiTech

#linux #administracja #ciekawostki #it #gruparatowaniapoziomu

Przejdź do wpisu

Dodany: 2017-02-10 16:43:38 | Ostatnio wołany: 2017-02-10 16:44:03



◢ #akamaitech

Technologiczne piątki z Akamai
Dziś odrobinę późniejsza publikacja ;)

Kilka dni temu obchodziliśmy Dzień Bezpiecznego Internetu. Z tego względu, to wydanie "Technologicznych Piątków z Akamai" będzie w pełni poświęcone podnoszeniu swojego bezpieczeństwa w sieci.

Kilka porad, odnośnie tego, jak dbać o bezpieczeństwo swoich kont internetowych:
1) W każdym serwisie, który to umożliwia, stosuj tzw. uwierzytelnianie dwuskładnikowe (2FA - Two Factor Authentication). Oznacza to, że za każdym razem, gdy np. spróbujesz się zalogować na Facebooka z nie używanego przez Ciebie komputera, otrzymasz SMSa z kodem, przesłanego na numer przypisany do Twojego konta. Tylko osoba, która ma Twój telefon, będzie mogła się zalogować na Twoje konto. Oczywiście uwierzytelnianie przez SMS to tylko jeden z wielu sposobów implementacji 2FA.

Dzięki temu zabezpieczeniu, jeśli nawet ktokolwiek zgadnie lub przechwyci w jakikolwiek sposób Twoje hasło, nadal będziesz bezpieczny.

2) Stosuj przede wszystkim długie hasła. Mówi się, że hasło powinno zawierać litery, liczby, znaki specjalne, małe i duże znaki, ale w praktyce, jeśli wygenerujesz dostatecznie długie hasło, utrudni to znacznie jego złamanie. Hasło w stylu "5up3rM4n!" łamie się znacznie szybciej niż "DzisMamyPieknySlonecznyDzien".

3) Jeśli masz problem z wymyśleniem i zapamiętaniem długiego hasła, stosuj menadżery haseł, takie jak: 1Password, LastPass, KeePass itp.

4) Jeśli bardzo cenisz sobie bezpieczeństwo, możesz zainwestować w fizyczny klucz U2F (Uniwersal Second Factor), jakim jest np. Yubikey. Klucze tego typu to wydatek od kilku (około $5) do kilkudziesięciu ($80) dolarów. Można je znaleźć np. na Amazonie lub u Polskich dystrybutorów. Urządzenie takie, przypomina malutkiego pendrive, stale rezydującego w porcie USB. Za każdym razem, gdy następuje próba logowania do serwisów zabezpieczonych wspomnianym kluczem, serwis sprawdza, czy komputer, który próbuje się zalogować, ma podłączony klucz. Zabezpieczenie to jest skrajnie trudne do obejścia i wymaga przejęcia fizycznego klucza. Jeśli zdecydujesz się na kupno klucza U2F, pamiętaj, aby kupić minimum dwie sztuki. W przypadku zniszczenia lub zgubienia oryginalnego klucza, nadal będziesz mógł dostać się do swoich danych przy użyciu klucza zapasowego (przechowywanego w bezpiecznym miejscu).

To tylko podstawowe rady, które zdecydowanie podniosą poziom bezpieczeństwa Twoich kont w Internecie.
Pamiętaj jednak, że nawet najlepsze zabezpieczenie może nie pomóc, jeśli będzie wykorzystywane w niewłaściwy sposób.

❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋

O co chodzi?
Co piatek, firma Akamai Technologies (polski oddział z Krakowa) wrzuca na swój fanpage wpis technologiczny, który nastepnie jest repostowany tutaj, na mikroblogu.

Link do Fanpage

Nie przegap nowych wpisów!
Obserwuj tag #akamaitech i/lub moje prywatne konto.

Chcesz być wołany?
http://mirkolisty.pvu.pl/list/xp7yHkOuBY9A9Yxr

Kto jest autorem wpisów?
Autor to unknow - możesz obserwować jego profil na FB (sporo newsów na temat technologii)

Chcesz pomóc?
Podeślij do mnie na priv temat, który myślisz, że warto byłoby poruszyć w następnych wydaniach AkamaiTech

ciekawe, ile osób się przyczepi do punktu drugiego :)


#security #bezpieczenstwo #prywatnosc

Przejdź do wpisu

Dodany: 2017-02-03 13:20:34 | Ostatnio wołany: 2017-02-03 13:20:54



◢ #akamaitech

Technologiczne piątki z Akamai

W latach 1970-1973, zespół pod kierownictwem Jacka Karpińskiego, stworzył pierwszy polski komputer, bazujący na układach scalonych. K-202, bo o tym modelu mowa, był konstrukcją rewolucyjną jak na swoje czasy. Temat tego komputera i historia jego upadku, to zagadnienie dość kontrowersyjne.

W latach 70-tych, maszyna Karpińskiego miała tylko dwóch konkurentów - 'Super Novę' z USA, oraz 'CTL Modular One' z UK. Wszystkie z wymienionych komputerów były 16-bitowe, jednak Polski minikomputer mocno wystawał przed szereg pod względem parametrów i osiągów.

K-202 wyposażony był zarówno w pamięć operacyjną, jak i pamięć stałą (dziś w uproszczeniu, nazwalibyśmy to RAMem i dyskiem twardym). W teorii, dało się w nim zainstalować aż 64 moduły pamięci. Każdy z modułów mógł mieć pojemność 16, 32 lub 64 tysiące słów (w tej architekturze, 'słowo' miało 2 bajty). Taka konstrukcja umożliwiała więc zainstalowanie do 8MB pamięci. W praktyce jednak ze względu na koszty produkcji pamięci jak i szybkość jej działania, budowano egzemplarze mające maksymalnie kilka (przeważnie dwa) moduły pamięci.

To, co wyróżniało komputer Karpińskiego na tle konkurencji, to przede wszystkim:
- wielozadaniowość (możliwość uruchamiania kilku programów jednocześnie)
- wielodostepność (kilku użytkowników mogło pracować na nim równocześnie)
- wieloprocesorowość (obsługa więcej niż jednego procesora)
- obsługa ogromnej ilości pamięci (do 8MB, konkurencja: do 64kb)
- teoretyczna szybkość ponad miliona operacji na sekundę
- obsługa do 64 urządzeń wejścia/wyjścia
- obsługa napędów taśmowych i czytników kart perforowanych

Wyprodukowano zaledwie 30 komputerów tego typu, z których większość sprzedano do UK, Polski i ZSRR. Na K-202, można było tworzyć oprogramowania z użyciem języków takich jak Basic, Cobol, Assembler, ASKK (autorski język Karpińskiego) czy Fortran.

Istnieją dwie teorie, które tłumaczą koniec projektu K-202. Jedna z nich ma podłoże polityczne i zakłada, że to Związek Radziecki starał się zabić wszelką myśl technologiczną w naszym kraju i naciskał na zakończenie prac nad komputerem. Druga teoria jest bardziej praktyczna i zakłada, że prace nad komputerem były zbyt drogie (pochłonęły ponad 160 milionów ówczesnych złotych - kwota niewyobrażalnie wielka), a sam komputer był robiony w pośpiechu (chciano zaprezentować go na ekspozycji technologicznej 'Olympia' w Londynie) i zawierał niezliczone ilości błędów konstrukcyjnych. O prawdziwości drugiej z teorii, może świadczyć fakt, że 100% urządzeń sprzedanych do Wielkiej Brytanii, wróciło do Polski w celu napraw serwisowych.

Już raczej nie dowiemy się, czy za klęską polskiego komputera stało złe mocarstwo, czy może zwykła polska niedbałość konstrukcyjna i brak umiejętności sprzedania się na zagranicznych rynkach. Niezależnie od powodu, śmiało możemy powiedzieć, że mieliśmy w Polsce w latach 70, człowieka, który mógł zostać drugim Billem Gatesem.

❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋❋

O co chodzi?
Co piatek, firma Akamai Technologies (polski oddział z Krakowa) wrzuca na swój fanpage wpis technologiczny, który nastepnie jest repostowany tutaj, na mikroblogu.

Link do Fanpage

Nie przegap nowych wpisów!
Obserwuj tag #akamaitech i/lub moje prywatne konto.

Chcesz być wołany?
http://mirkolisty.pvu.pl/list/xp7yHkOuBY9A9Yxr

Kto jest autorem wpisów?
Autor to unknow - możesz obserwować jego profil na FB (sporo newsów na temat technologii)

Chcesz pomóc?
Podeślij do mnie na priv temat, który myślisz, że warto byłoby poruszyć w następnych wydaniach AkamaiTech

#technologia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #nostalgia #prl #komputery #informatyka

Przejdź do wpisu
Założona przez:

imlmpe

Osób na liście: 33
Wołań: 9
Cotygodniowe wpisy z fanpage Akamai Technologies na temat Internetu i jego historii. Publikacja: co piątek.

Kategoria: Nauka i newsy

Ostatnie wydarzenia (zobacz wszystkie)


2020-02-18 10:04:16
@dracorp dołączył do listy


2019-09-29 16:34:58
@norur opuścił listę


2018-11-04 21:17:14
@Niemowa opuścił listę


2018-06-04 13:59:41
@jerekp dołączył do listy


2018-04-15 09:18:28
@zadnoo dołączył(a) do listy


2018-04-15 09:18:16
@zadnoo opuścił(a) listę


2018-03-05 11:03:21
@dluto dołączył do listy


2018-01-19 13:53:10
@zadnoo dołączył(a) do listy


2017-12-27 17:57:07
@BosmanPociagowy opuścił listę


2017-11-01 13:19:04
@bartiprog opuścił listę