Dodany: 2018-08-29 12:30:38 | Ostatnio wołany: 2018-08-29 12:36:58


#mirekwposzukiwaniutajemnic #gruparatowaniapoziomu

PGF mówi ci to coś, panie Mirku?
No mi też nie. A film Pattersona-Gimlina? Też nie? A najsłynniejszy film, na którym uchwycono Wielką Stopę?
Bo dzisiaj o samym filmie słów kilka.

Żeby tradycji stała się zadość:

Film Pattersona-Gimlina (znany również jako film Pattersona lub PGF ) to amerykański krótkometrażowy film o niezidentyfikowanym temacie, który według filmowców był Bigfoot . Materiał filmowy został nakręcony w 1967 roku w Północnej Kalifornii i od tego czasu został poddany wielu próbom uwierzytelnienia lub obalenia go. (via angielska Wklejpedia)

Sam film trwa niecałą minutę ( w zależności od przyjętej liczby FPSów to albo ~59 sekund przy 16 FPS albo 53 sekundy przy 18 FPS). Dokładna data nakręcenia filmu to 20 października 1967 roku, choć niektórzy twierdzą, że nakręcono to wiekopomne dzieło nieco wcześniej.

Nie będę opisywał samej treści nagrania, po prostu dołączę filmik dostępny na YT. Chciałbym się natomiast skupić na argumentach za i przeciw autentyczności filmu. A jednych jak i drugich jest sporo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

ARGUMENTACJA ZA:

- Dimitri Bayanov, Igor Bourtsev i René Dahinden (to ostatnie nazwisko wśród kryptozoologów jest podobno znane, nie wiem, mnie tak czapeczka foliowa jeszcze nie uciska bym znał kogoś poza Danikenem (✌ ゚ ∀ ゚)☞ ) na podstawie badań morfologii uchwyconego stwora i jego ruchów doszli do wniosku, że film jest autentyczny. W swojej książce, którą poświęcili tylko temu jednemu filmowi odpierają zarzut człowieka przebranego w kostium stwierdzeniem, że im bardziej poprawny z anatomicznego punktu widzenia kostium, tym trudniej byłoby się w nim poruszać.

- Dmitri Donskoy - stwierdził, że sposób chodu bestii byłby praktycznie niemożliwy, a na pewno bardzo trudny, do naturalnego odtworzenia przez człowieka. Przez inny wzrost, masę, najpewniej też inne proporcje kończyn, chód BF nie przypomina ludzkiego kroczenia.

- Reuben Steindorf - animator, który na podstawie nagrania opracował model komputerowy Wielkiej Stopy, z uwzględnieniem szkieletu kryptydy. Obliczył on wskaźnik IM, czyli stosunek długości kończyny górnej do dolnej i u Sasquatcha wynosił on 88, podczas gdy u człowieka IM=71. o tym wskaźniku pisał również Jeffrey Meldrum z Idaho State University.

- Grover Krantz - kolejny badacz biomechaniki, który skupił się na sposobie poruszania się Patty (tak uroczo nazwano stwora z filmu). Krantz napisał: "kolano regularnie wygina się pod kątem większym niż 90 °, podczas gdy noga człowieka ugina się poniżej 70 °." Zwrócił także uwagę na o wiele szersze ramiona w stosunku do wysokości stwora, niż u człowieka w stosunku do jego wysokości.

ARGUMENTY PRZECIW:

- Bernard Heuvelmans - zoolog i tzw ojciec kryptozoologii (prawdziwy autorytet #pdk) stwierdza, że futro jest zbyt jednolite, że nie przekonuje go występowanie futra na klatce piersiowej (ponieważ u goryli takowe nie występuje)

- John Napier przez wikipedię nazwany wybitnym ekspertem od naczelnych, również nie uznał autentyczności nagrania. Wg niego podana długość odcisków stóp nie zgadza się z obliczoną wysokością zwierza. Chodzi o długość stóp, którą zmierzono na podstawie odlewów odcisków tam zostawionych.

- Esteban Sarmiento mówi: "Podeszwa stóp jest zdecydowanie blada, ale dłoń wydaje się ciemna, nie znam żadnego ssaka, w którym podeszwa podeszwowa różni się tak drastycznie od dłoń."
Oprócz tego twierdzi, że mimo nietypowych proporcji to wszystko to, z IM wcześniej wspomnianym włącznie, mieści się w zasięgu człowieka. Są tak wysocy ludzie i mogliby mieć taki stosunek długości kończyn górnych do dolnych.

- Były sugestie, że film nagrano w znacznie wyżej liczbie FPSów, a potem odtwarzano w niższej. Dlaczego? Bo człowiek idący stosunkowo szybko przybiera podobną postawę, co mogłoby tłumaczyć osobliwy krok.

Na koniec wisienka. Oskarżano Pattersona o współpracę z Hollywood. W końcu Planeta Małp weszła do kin zaledwie rok później ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

#ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #kryptozoologia #smiesznypiesek #malpapolak #ciekaweciekawe #filmy #twojstary

Przejdź do wpisu

Dodany: 2018-06-13 04:39:42 | Ostatnio wołany: 2018-06-13 04:40:22



#mirekwposzukiwaniutajemnic #gruparatowaniapoziomu

Ostatnio ktoś mnie prosił bym opisał historię rozwiązaną. Cóż, nasz klient, nasz pan ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Sprawa Rozenmeisje - czyli o Różanej Dziewczynie z Lottum

Czerwiec 1996 roku, pod Lottum w Holandii znaleziono ciało młodej dziewczyny. Pochowano ją na pobliskim cmentarzu. Biały krzyż, bez tabliczki z imieniem.
Dziewczynę zgwałcono (znaleziono ją z opuszczonymi spodniami, podwiniętą bluzką, a większość jej ciała byłą ubabrana krwią, precyzując), a potem zamordowano. Ciało porzucono na jednym z różanych pól, z których Lottum słynie. Dlatego też przez lata mówiono o niej "Różana Dziewczyna".

Do roku 2010 cisza. Nic nikt nie wie. Ale w czerwcu 2010 następuje przełom. Na podstawie badań DNA niemiecka policja trafia na ślad mordercy, a przy okazji na tożsamość dziewczyny - Małgosi. Za pośrednictwem dziennika "Dagblad de Limburger" niemiecka policja zwróciła się do "Gazety Pomorskiej" o pomoc w poszukiwaniu jej bliskich.

Najpierw opowiem wam o Małgosi. A właściwie Józefie Małgorzacie Wyka (aczkolwiek nie lubiła swojego pierwszego imienia)
Urodziła się 1876 roku. Swojego ojca pierwszy raz zobaczyła gdy miała 3 lata - gdy Andrzej Wyka wyszedł z więzienia. Ten zabrał Małgosię od matki szybko i zabrał ze sobą do swego domu rodzinnego w Zieleńcu. Mieszkanie z ojcem nie było łatwe. Jedyne co się u jej ojca w domu przelewało to alkohol. Był wypadek z pijanym ojcem, gdy go wiozła będąc nastolatką. Nie skończyła nawet szkoły średniej. Dlatego w końcu stwierdziła, że pojedzie na zachód. Do Niemiec dokładniej. Zacząć od nowa.

W Niemczech trafiła na Ericha Kurta L. Jej alfonsa, według oficjalnych źródeł, oraz osobę odpowiedzialną za jej śmierć. W 1996 roku Gosia stwierdziła, że ma dość sprzedawania swojego ciała i zamierza odejść. Erichowi było to nie w smak. Ale ta miała silną kartę przetargową - wiedziała o kokainie, którą handluje Erich. Groziła mu, że zgłosi to na policję. Erich zgadał się ze swoimi współpracownikami - Ewą S. i Georgiem K. (jego przyjacielem notabene). Miał spytać Georga, czy on zabije Gosię, a ten miał się zgodzić.

Sam przebieg morderstwa był następujący. Ewa i Georg zabrali Gosię na wycieczkę samochodem do granicy z Holandią. W okolicach Lottum Ewa stwierdziła, że potrzebuje się przejść, co by kości rozprostować. Georg tym czasem powiedział, że musi coś zrobić przy aucie, ale obiecał, że je dogoni. Gdy Ewa i Gosia szły skrajem lasu Georg dotrzymał obietnicy. Gdy tylko do nich dołączył, uderzył kilka razy młotkiem w głowę Gosię. Jeszcze tego wieczora Georg i Ewa dostali nagrodę za morderstwo od Ericha - kilka gramów kokainy.

Gdy znaleziono ciało w Lottum rozpoczęło się śledztwo. Ale cóż. Brakowało świadków, dowodów, danych do identyfikacji zamordowanej. Śledztwo utknęło w martwym punkcie. w 2007 je wznowiono. I we wspomnianym 2010 natrafiono na DNA mężczyzny na jej kurtce...ale nie Georga, a Ericha!

21 lutego 2010 roku w Kolonii Erich podczas zeznań opowiedział co nieco o sobie (cytat z gazety Lubuskiej):

Erich Kurt L. urodził się w Kolonii w 1954 r. Życiorys miał burzliwy. Swego prawdziwego ojca widział tylko raz. Ojczym bił jego matkę niemal każdego dnia. Z tego powodu, gdy Erich miał dziewięć lat, zamieszkał u dziadków. W wieku 16 lat opuścił szkołę, poznał 14-letnią dziewczynę, z którą dwa lata później miał już dziecko. Potem ją zostawił, zabierając ze sobą córeczkę. Był oskarżony o gwałt, służył w Bundeswehrze, był kierowcą ciężarówek. W 1993 r. spotkał prostytutkę Michaelę L., która przedstawiła go swojemu szefowi. Ten zatrudnił Ericha do renowacji burdeli. Roboty wykonywał wspólnie z Georgem K., z którym się zaprzyjaźnił. Partnerka przyjaciela, Polka Ewa S., była prostytutką w Barze Napoleona przy Hauptstrasse w Bergisch Gladbach, dawniej małym mieście, a teraz części Kolonii. Dziewczyny, które tam pracowały, codziennie zażywały kokainę, żeby "wytrzymać długie godziny pracy". Erich też zaczął brać, wraz z Ewą i Georgem. Tak odkrył, że można na tym zarabiać: kupował np. 15 gramów, sam zażywał 5, a 10 sprzedawał z dużym zyskiem. Jako ten, który kokę ma zawsze w kieszeni, stał się znany wśród dziewczyn. Woził je swoim dziesięcioletnim porsche do i z Baru Napoleon oraz innych burdeli. Czasami zostawały na noc w jego mieszkaniu w Muehlheim, dzielnicy Kolonii. Była wśród nich Gosia, która sypiała z nim za działkę koki.

Ale nie powiedział nic więcej o zamordowanej, ani o samym zabójstwie. Tożsamość Gosi ustalono przez udostępnienie jej zdjęcia w mediach. Poznała ją Lidia Lewandowska, żona jej brata - Hieronima Lewandowskiego.

Niedługo potem ze sprawą powiązano Ewę S. i Georga. Georg miał odczuć ulgę. Nie mógł znieść tylu lat ukrywania morderstwa. Wyznał wszystko. Gdy 9 października 2010 roku policja chciała go przesłuchać ponownie, znaleźli go martwego w jego celi. Atak serca. Nie miał jak dokończyć zeznań.

Zapewne domyślacie się, gdzie ta historia zmierza. W artykule z 15 kwietnia 2011 roku Gazety Lubuskiej piszą o zwolnieniu Ericha Kurta Lange i Ewy S. Brak mocnych dowodów. Szczególnie, że Georg przed śmiercią zdążył nieźle namieszać. Swojemu prawnikowi przekazał informacje o tym, że Erich wcale mu nie zlecił morderstwa. Erich miał powiedzieć "Ona musi odejść", a według prawnika Georga oraz potem według sądu to za mało by uznać Ericha za zleceniodawcę morderstwa. Co z jego DNA na ubraniach zamordowanej? Cóż, była jedną z jego wielu partnerek, nie muszę tłumaczyć skąd się wziął jego materiał genetyczny.

Do następnego, Mirki i Mirabelki. Next time: może Dan Cooper, a może o Wampirze z Atlasu. Jeszcze nie wiem.

#ciekaweciekawe #ciekawostki #historiajednejfotografii #kryminalne #morderstwo

Przejdź do wpisu

Dodany: 2018-06-09 07:20:28 | Ostatnio wołany: 2018-06-09 07:25:13



#mirekwposzukiwaniutajemnic #gruparatowaniapoziomu

Tęsknił ktoś? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ja trochę zatęskniłem za babraniem się w opisach morderstw, zaginięć i inszych cudów. Nie przedłużając, dzisiaj zajmę się historią z 1922 roku, z Francji. Dzisiaj będzie o Pauline Picard. Być może co niektórzy bardziej zaprawieni w boju kojarzą nazwisko.

Kwiecień 1922 roku, farma rodziców w Goas Al Ludu w Bretanii, północna Francja. Znika dwuletnia Pauline. Sama raczej nie odeszła, w końcu to jeszcze małe dziecko. Rozpoczęto poszukiwania. Mimo, iż dziewczynki szukała zarówno policja, jak i rodzina oraz sąsiedzi, to nie udało się berbecia odnaleźć. Dopiero po kilku tygodniach coś ruszyło. Niedaleko Cherbourgu ktoś odnalazł zagubioną dziewczynkę. Na fotografii rodzice rozpoznali swoja Pauline. Pojechali do oddalonego o bagatela 500 km Cherbourga.

Warto odnotować, że gdy rodzice dotarli do dziecka to spotkanie z nim nie przebiegło tak jak rodzice się spodziewali. Mała ich nie rozpoznała, nie reagowała na mowę. Jakby nie miała żadnej więzi z nimi, a warto dodać, że więź z rodzicami to jedna z pierwszych rzeczy, która się kształtuje u noworodka. Pauline mając dwa latka powinna wykazać jakąkolwiek reakcję, prawda?

No ale to musiała by być ich córka! Więc ją zabrali ze sobą, a sprawę zaginięcia zamknięto. Jak zapewne się domyślacie, historia się tutaj nie kończy, a jedynie nabiera rumieńców. Niedługo potem, nieopodal farmy (w odległości jakiś 800 metrów) jakiś przechodzień znalazł zwłoki dziecka. Jak to w takich szokujących przypadkach bywa, zebrała się grupka ciekawskich, a wśród nich Picardowie. Prędko rozpoznali, że ciało jest ubrane w takie same ubranka jakie miała na sobie Pauline w dniu zaginięcia. Ale jeszcze to trochę za mało do stwierdzenia, że oto Picardowie stali nad ciałem swojego dziecka. Identyfikacja była praktycznie niemożliwa, ciało było w zaawansowanym stadium rozkładu, brakowało również dłoni, stopy oraz głowy (nie dotarłem do informacji czy odpadła ona w efekcie procesów rozkładu, czy z innej przyczyny była odseparowana od ciała). Po dokładniejszych poszukiwaniach znaleziono czaszkę w trawie w nieznacznej odległości od zwłok.

Policja miała niemały problem. W końcu okolicę farmy przeszukano dokładnie. Jedynym wyjaśnieniem było podrzucenie zwłok później. A to sugeruje morderstwo. Dokładniejsze badania ciała i czaszki przyniosły tylko kolejne pytania. Jak się okazało, czaszka należała do kogoś innego - dorosłego mężczyzny, więc siłą rzeczy to nie mogła być czaszka Pauline.

Picardowie musieli uznać za fakt to, że znaleziona przez nich dziewczynka nie była ich córką, a ta została w okrutny sposób zamordowana. Sprawcy nie udało się wskazać. Podobnie nie udało się Policji wskazać "właściciela" czaszki.

Był tylko jeden podejrzany - Yves Martin, farmer mieszkający po sąsiedzku z Picardami. Podobno na parę dni przed znalezieniem zwłok miał ich spytać czy są pewni, że znaleźli swoja córkę. Miał też niedługo po tym wyznać "Boże, pomóż mi, jestem winny!" i wybiec nagle z domu. Znaleziono go błąkającego się bez celu i bełkoczącego do siebie. Osadzono go niedługo potem w szpitalu psychiatrycznym. Nie był zdolny do rozmowy o Paulinie, nie sposób było ustalić co wiedział, czy to on był sprawcą, czy może po prostu chorym psychicznie człowiekiem, na którym zaginięcie dziecka się bardzo źle odbiło.

Nie zidentyfikowano również omyłkowo zabranej przez Picardów dziewczynki. Nie wiadomo, co ona robiła w Cherbourgu sama. Nikt też w tamtej okolicy nie zgłosił zaginięcia dziecka. Konieć końców wysłano ją do sierocińca. Dalsze jej losy są nieznane.

Jak to się stało, że Picardowie obce dziecko uznali za swoje? A może od początku wiedzieli, tylko chcieli robić dobrą minę do złej gry? Do kogo należała tamta czaszka? Jak ciało Pauline znalazło się w okolicy farmy, mimo iż ten teren był wielokrotnie przeszukiwany? Co z Yvesem Martinem? I kim była dziewczynka znaleziona przez państwo Picard?

#historiajednejfotografii #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #francja #zaginieni #morderstwo

Przejdź do wpisu

Dodany: 2018-05-24 07:49:58 | Ostatnio wołany: 2018-05-24 08:20:33


#mirekwposzukiwaniutajemnic #gruparatowaniapoziomu

Do dzisiejszej historii dotarłem za pośrednictwem zaledwie jednego źródła, niestety. Pisała o samej sprawie pewna blogerka, a gdy ją prywatnie spytałem o źródła tej historii to mi nie odpisała. Dlatego sam traktuję to co w swoim wpisie przedstawiła bardziej jak ciekawostkę, może miejską legendę, niż jako pełnoprawną tajemnicę. Normalnie bym coś takiego olał, ale że sam motyw jest dosyć ciekawy to się nim podzielę.

Musicie mi wybaczyć, że tym razem nie mam skrótowej notki z Wklejpedii, ale naprawdę, poza tym jednym wpisem na blogu, nie mogłem nic w Internetach znaleźć o sprawie :C

No to przechodząc do tajemniczej historii (miejskiej legendy). Mamy 1985 rok. Bombaj. Policja dostaje powiadomienie o znalezieniu zwłok człowieka na ulicy. Ekspertyza wykazuje, że ofiara, którą był bezdomny została zabita przez zmiażdżenie głowy ciężkim kamieniem. Osobliwa sprawa z dwóch powodów: po pierwsze zazwyczaj modus operandi to nóż, pistolet, czy cokolwiek co jednoznacznie kojarzy się z byciem narzędziem zbrodni, a po drugie nie był to odosobniony przypadek. Ofiar w ciągu dwóch lat naliczono dwanaście. Żadnej nie udało się zidentyfikować (brak dokumentów, brak krewnych).

Jednemu z zaatakowanych się udało przeżyć, lecz przez szok nie był w stanie ani podać liczby napastników, ani żadnego opisać.
W 1988 roku morderstwa ustały, tylko po to by po rocznej przerwie pojawiły się kolejne – tym razem w Kalkucie. Sprawca (albo sprawcy) potrzebowali 6 miesięcy by uśmiercić kolejnych 12 bezdomnych, oczywiście w ten sam nietuzinkowy sposób. Ten sam sprawca (sprawcy?) co w Bombaju czy chory naśladowca? Chyba nie muszę powtarzać tej samej śpiewki o problemach z identyfikacją ofiar, braku świadków (albo być może niechęci świadków do mówienia, bo w Indyjskim systemie kastowym bezdomni są na samiuteńkim dole, co niekoniecznie musi się wiązać z tym, że ktoś o nich dba).

Sprawa ucichła do 2008 roku, kiedy to w mieście Guwahati, ktoś zaczął mordować bezdomnych w ten akurat sposób. Tutaj jednak, hm, killstreak liczył „zaledwie” 7 ofiar, gdyż udało się dorwać sprawcę. A był nim mający 22 lata Krishna Timung, narkoman cierpiący na urojenia.
Co bardziej spostrzegawczy z was zauważą pewną nieprawidłowość. Timung w chwili aresztowania miał 22 lata, co oznacza, że gdy doszło do morderstw w Bombaju miał ledwo 2 lata. Z tego płynie prosty wniosek, że był naśladowcą naszego „kamieniarza” z lat ’80, a jego nie udało się już złapać.

Jeszcze raz to podkreślę. Dzisiejsza historia nie jest aż tak pewna, więc potraktuje ją jako ciekawostkę, albo miejską legendę. No ten, to do następnego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#ciekaweciekawe #ciekawostki #morderstwa #indie #harekrishna

Przejdź do wpisu

Dodany: 2018-05-16 11:33:11 | Ostatnio wołany: 2018-05-16 11:37:50



#mirekwposzukiwaniutajemnicpogodzinach #mirekwposzukiwaniutajemnic

Chyba moją ulubioną taką tajemniczą (choć już rozwiązaną) akcją jest lądowanie UFO w Emilcinie.
Zresztą niedawno była kolejna rocznica (10 maja) tego sfingowanego lądowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jeśli ktoś nie słyszał to tak skrótowo opisując:
Niejaki Jan Wolski kiedy wracał do domu przez las napotkał dziwne istoty (ufoczki) oraz ich pojazd. Został zabrany na pokład, przebadany i potem puszczony wolno. Samą sprawą zainteresował się Zbigniew Blania-Bolnar ( #bekazpodwojnychnazwisk ), znany socjolog i ufolog z Łodzi. Sam pojazd miał widzieć jeszcze chłopiec - Adam Popiołek.

Na 99% do tego o czym mówił Jan Wolski nie doszło. Wykazano (przez B. Rudłtowskiego), że dochodzenie Blani było tendencyjne, że zataił informacje, które miały prowadzić do udowodnienia mistyfikacji, że manipulował świadkami podczas rozmów z nimi itp.

Jeśli ktoś chce poczytać o tym dokładniej to zostawiam odnośnik do strony na Wklejpedii

Niektórzy pewnie są już oburzeni, że taki wysryw taguję mirkiem w poszukiwaniu tajemnic ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale to dlatego, że nie jest moim celem tym razem rozgadać się o czymś. Bardziej chciałbym byście wy się podzielili waszymi ulubionymi historiami z zakresu paranormalne, tajemnicze.

Czekam na komentarze, Mirusie ( ͡º ͜ʖ͡º)

PS. Fundacja Nautilius w 2005 ufundowała pomnik na upamiętnienie tego UFO xD (zostawię zdjęcie pomnika)
PSS. Pod #mirekwposzukiwaniutajemnicpogodzinach będę rzucał takimi luźniejszymi wpisami, prowokował do dyskusji, beczkował, albo opisywał takie cuda, którym akapit tekstu wystarczy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#ciekawostki #ciekaweciekawe #ufo #ufoporno #kosmici #kurvinox

Przejdź do wpisu

Dodany: 2018-05-15 10:46:00 | Ostatnio wołany: 2018-05-15 10:47:50



Miałem to dodać jakoś o 8 rano, ale prawdę mówiąc wolałem dłużej pospać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#mierekwposzukiwaniutajemnic #gruparatowaniapoziomu

Who put Bella in the Wych Elm? is a graffito which first appeared in 1944 following the 1943 discovery of the skeletonized remains of a woman by four children inside a wych elm in Hagley Wood, Hagley (located in the estate of Hagley Hall), in Worcestershire, England. The victim, whose murder is approximated to have occurred in 1941, remains unidentified, and the current location of her skeleton and autopsy report is unknown. (via Wklejpedia PS. Tym razem nie chciało mi się przetłumaczyć, zresztą to tak prymitywny angielski, że nawet ja rozumiem, więc…)

Był 18 kwietnia 1943 roku. Czwórka chłopców (Robert Hart, Thomas Willetts, Bob Farmer i Fred Payne) wybrała się do lasu Hagley Wood, żeby się pobawić, powspinać po drzewach, czy pomęczyć miejscowe zwierzęta. Jakoś między szukaniem ptasich gniazd, a penetrowaniem koron kolejny drzew mały Bob Farmer wśród gałęzi wiązu (ang. Wych Elm) znalazł czaszkę. Pierwotnie chłopcy myśleli, że to czaszka jakiegoś zwierzęcia, jednak ludzkie włosy i zęby rozwiały ich wątpliwości. Początkowo chłopcy mieli nikomu nie mówić o znalezisku, ponieważ las po którym buszowali był własnością prywatną. Jednak Thomas Willetts czuł się z tym mocno nieswojo, dlatego w końcu powiedział rodzicom o znalezisku.
Zaraz sprawa trafiła na komendę. Policja we wspomnianym wiązie znalazła niemal kompletny szkielet, but, złotą obrączkę ślubną i strzępki odzieży. Szczególnie cennym znaleziskiem była wspomniana czaszka (zdjęcie będzie w komentarzu), przez wzgląd na włosy i dosyć wyraźny wzór dentystyczny (brakowało kilku zębów). Dalsze przeszukiwanie terenu wokół drzewa przyniosły kolejne znalezisko – ręka zakopana nieopodal drzewa.

Szczątki trafiły do prof. Jamesa Webstera. Ustalił, że należały do kobiety, która zmarła co najmniej 18 miesięcy temu, określając datę śmierci na październik 1941 roku lub nieco wcześniej. W ustach odkrył kawałek tafty, co zasugerowało, że kobieta zmarła w skutek uduszenia. Z pomiarów drzewa wywnioskował, że kobieta musiała być jeszcze ciepła (wiem jak to brzmi) gdy ją umieszczono w wiązie, ponieważ po rygor mortis kobieta zwyczajnie nie zmieściłaby się między gałęziami. Co jeszcze było wiadomo o tej kobiecie? W chwili śmierci miała ok. 35 lat, byłą raczej niewysoka (152 cm wzrostu), a badania miednicy sugerowały, że urodziła co najmniej jedno dziecko.

Tutaj pozwolę sobie na malutkie wtrącenie odnośnie roku jej śmierci, czyli 1941, ponieważ właśnie w 1941 roku miało miejsce zgłoszenie pewnego mężczyzny, który zeznał, że słyszał krzyk kobiety z lasu. Policja jednak nic wtedy nie znalazła.
Na podstawie rzeczy znalezionych przy szczątkach policja próbowała ustalić tożsamość kobiety. Jak się zapewne domyślacie, bezskutecznie. To były czasy wojny, wielu ludzi ginęło. Poza tym, jak się kazało po porównaniu materiału dowodowego z raportami o zaginionych, znaleziona kobieta nie pasowała do żadnego z nich. Czyli nikt nie zgłosił zaginięcia.

Dochodzimy do punktu kulminacyjnego, czyli graffito na ścianie w Upper Dean Street w Brimingham. „Who put Bella in the Wych Elm?” doprowadziło śledczych do kilku nowych tropów, które miały wyjaśnić kim była Bella. Sam napis pojawił się również na ścianach budynków w miasteczku Stourbride oraz od 1970 roku na Obelisku Hagley’a. Nie znaleziono autora (lub autorów) napisów, sugerowano, że pierwszy mógł być dziełem jakiegoś żartownisia, a potem ten niesmaczny dowcip został podchwycony przez naśladowców. Inni twierdzili, że autorem napisów jest morderca Belli (lub jak głosiły jedne z pierwszych napisów Luebelli), bo sam fakt jak ją nazywał sugerował że znał jej tożsamość (przynajmniej sugerował pomysłodawcom tej teorii).
Z kronikarskiego obowiązku wspomnę, że potem napis pojawiał się w formie przekształconej na „Who put Bella in the Witch Elm?”, co odnosi się do jednej z hipotez mających wyjaśnić przyczynę śmierci kobiety.

Więc kim była nasza Piękna denatka?

Teorii jest całe zatrzęsienie, w większości obalone, a te co pozostały są na ten moment nieweryfikowalne, przez brak materiału dowodowego. Jedna z nich sugeruje, że uduszoną była zaginiona kilka lat wcześniej prostytutka o przezwisku Bella. Natomiast najpewniej to nie była ona, rysopisy obu kobiet niezupełnie się pokrywały.

Inna z teorii związana jest z postacią Jacka Myssopa. Według tego co powiedział swojej byłej żonie – Unie Myssop – on i van Ralt (kimkolwiek był) przyczynili się do śmierci tej kobiety. Z van Raltem była kobieta – holenderka precyzując. Miała on się upić do nieprzytomności, a panowie w ramach psikusa posadzili ją między gałęziami wiązu. Samego Jacka osadzono w szpitalu psychiatrycznym, gdyż w snach powracała do niego kobieta, która umarła wśród gałęzi drzewa. W tymże szpitalu zmarł, nim jeszcze chłopcy odnaleźli ciało kobiety. Mi się to nie dodaje, szczególnie biorąc pod uwagę znalezioną taftę. No i ręka, która była kawałek od drzewa, zakopana.

A właśnie, ręka. Jej właśnie dotyczy kolejna teoria. Bellę zabiły czary. Według tej teorii cyganie (a któż by inny?) zabili Bellę podczas okultystycznego rytuału, sama ręka kojarzyła się z Ręką Chwały. Sama teza była na tyle popularna w prasie, że próbowano ją powiązać z tajemniczym morderstwem Charlesa Waltona (o nim może następnym razem). Stąd też wzięła się późniejsza forma graffito, gdzie "Witch elm" zastąpiło "Wych elm".

Ostatnia teoria, którą omówię pochodzi z odtajnionych dokumentów MI5 o Josefie Jakobie - ostatnim człowieku, który został stracony w Tower of London 15 sierpnia 1941 r. Agent Abwehry , spadł na spadochronie w Cambridgeshire w 1941 r. Złamał kostkę podczas lądowania i wkrótce został aresztowany przez Home Guard. Znaleziono przy nim zdjęcie rzekomo jego kochanki, niemieckiej piosenkarki kabaretowej i aktorki o imieniu Clara Bauerle. Jakobs powiedział, że była szkolona na szpiega, i że gdyby nawiązał kontakt, mogła zostać po nim wysłana do Anglii. Niestety, nie ma dowodów na to, że Clara Bauerle została zrzucona na spadochronach do Anglii. Ponadto Bella miała 5 stóp (152 cm w cywilizowanej skali) wzrostu i kilku świadków twierdziło, że Clara Bauerle była wysoka (około 6 stóp czyli 30 cm więcej). We wrześniu 2016 r. Ustalono, że Clara Bauerle zmarła w Berlinie 16 grudnia 1942 r, zatem nie mogła być Bellą. Aczkolwiek sama teoria niewątpliwie była ciekawa.

Koniec końców, nie wiemy kim była ta kobieta, jak się znalazła wśród gałęzi wiązu, ani kto pierwszy napisał na ścianie budynku to niepokojące pytanie. Sam napis powraca co raz, jak gdyby domagał się rozwiązania sprawy.

#ciekaweciekawe #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historiajednejfotografii #morderstwo #kryminalistyka

Przejdź do wpisu

Dodany: 2018-05-10 11:30:59 | Ostatnio wołany: 2018-05-10 11:31:34


W tym tygodniu więcej mnie na wydziale nie ma, niż mnie jest, toteż cierpię na nadmiar wolnego czasu i napisałem o kolejnej ciekawej historii z zaginięciem w roli głównej.

#mirekwposzukiwaniutajemnic #gruparatowaniapoziomu

Zaginięcie Tary Calico

Tara Leigh Calico (ur. 28 lutego 1969) to Amerykanka, która zniknęła w pobliżu jej domu w Belen w stanie Nowy Meksyk 20 września 1988 roku. Uważa się, że została porwana. (via Wklejpedia)

Mamy czas i miejsce akcji. Mamy bohaterkę tego dramatu - w dniu zaginięcia dziewiętnastoletnią Tarę Calico. No i mamy przebieg wydarzeń. Tego dnia, jak zawsze, wyszła pojeździć na rowerze. O 9:30 opuściła dom i udała się na swoją trasę, którą najchętniej pokonywała na jednośladzie. Czasami z nią jeździła matka, jednak zaprzestała tego, gdy stwierdziła, że czuje się tam śledzona.

Tego dnia miała po nią podjechać mama i zawieść na tenisa o 12:30. Ale po przejechaniu całej trasy pani Calico nie mogła jej znaleźć. Skontaktowała się z policją. Po dziewczynie zostały tylko kawałki jej Walkmana i kaseta, znalezione przy drodze.
Świadkowie mówili tylko o tym, że widzieli Tarę na rowerze. Nikt nie widział samego aktu porwania. Choć warto wspomnieć, że niektórzy w zeznaniach mówili o jasnym vanie.

I tyle. Śledztwo stanęło w martwym punkcie.

W czerwcu 1989 roku coś ruszyło. Jakaś kobieta pod sklepem na Florydzie widziała mężczyznę, który wsiadł do sporego, białego vana. To samo w sobie jeszcze nic. Ale na miejscu gdzie parkował zostało po nim zdjęcie z Polaroida, na którym jest Tara i jakiś chłopiec. Oboje skrępowani.

Chłopca wstępnie zidentyfikowano jako Michaela Henley’a Jr, który zaginął podczas polowania w kwietniu 1988 roku. Co istotne, oba zaginięcia miały miejsce stosunkowo blisko siebie, co mogło by sugerować tego samego porywacza.
Problemem był fakt, że zdjęcie pojawiło się we Florydzie. To całe 7 stanów od Nowego Meksyku, kawał drogi. Vana, ani jego tajemniczego kierowcy nie odnaleziono. Kolejny martwy punkt.

I nagle, w 1990, odnaleziono ciało małego Michaela, w Nowym Meksyku. Niedaleko miejsca gdzie zaginął. Sekcja wykazała śmierć z wycieńczenia. Nagle wszystkie teorie na temat obu zaginięć szlag trafił. W końcu skoro go znaleziono tam gdzie zaginął, to nie był porwany, prawda? Ale skoro tak to czemu go nie odnaleziono 2 lata wcześniej podczas poszukiwań zakrojonych na szeroką skalę? Czy porywacz z jakiegoś szalonego i tylko jego wiadomego mu powodu, ciało chłopca odwiózł do Nowego Meksyku? Oczywiście, jeżeli naprawdę Michael został porwany. A jeżeli nie został, to kim jest chłopiec na zdjęciu? Dużo pytań, na które nie uzyskano odpowiedzi.

Wracając do zdjęcia, specjaliści zaczęli kwestionować to, czy na zdjęciu na pewno znajduje się Tara Calico, wskazując na niezgodność pewnych detali anatomicznych. Jednak matka zaginionej jest pewna, że to jej córka. Mówiła, że blizna na nodze, którą ma sfotografowana dziewczyna jest taka sama jak u Tary – blizny jej dziecko dorobiło się w wypadku samochodowym.

Tary nigdy nie odnaleziono.

Warto jeszcze wspomnieć o roku 2009. Dwadzieścia lat po zaginięciu Tary ktoś (z adresu w Nowym Meksyku, dokładniej z Albuquerque, które znajdowało się niedaleko Belen, ktoś rozesłał zdjęcia chłopca nieznanego chłopca, łudząco podobnego do Michaela. Na zdjęciach chłopak miał zamazane na czarno usta. Fotografia dotarła pocztą na kilka różnych posterunków policji i kościołów w okolicy.

W październiku 2013 r. Powołano sześcioosobową grupę zadaniową, aby ponownie zbadać zniknięcie Calico. Od 2018 r. Nie przeprowadzono żadnych aresztowań, a sprawa pozostaje otwarta.
I to tyle. Do następnego.

#ciekawe #ciekawostki #ciekaweciekawe #historiajednejfotografii #tajemnice #zaginieni

Jeżeli chcesz być na bieżąco to zasubuj tę oto listę : https://mirkolisty.pvu.pl/list/wlTiwMq7f5YMgKYz

Przejdź do wpisu

Dodany: 2018-05-08 04:59:49 | Ostatnio wołany: 2018-05-08 05:01:59



zakłada foliową czapeczkę

No to jazda z kurwami ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#mirekwposzukiwaniutajemnic #gruparatowaniapoziomu

Zaginięcie Fredericka Valenticha – niewytłumaczone jak dotąd wydarzenie, które miało miejsce 21 października 1978, kiedy 20-letni Frederick Valentich zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach podczas przelotu cywilnym samolotem Cessna 182L nad Cieśniną Bassa do miejsca przeznaczenia, którym była wyspa King w Australii. (via Wklejpedia)

Młodego (młodszego ode mnie, co nie ukrywam, mnie dobija) Fredericka miało obserwować UFO (w tym wpisie używam tego skrótu w jego pierwotnym znaczeniu, czyli niezidentyfikowany obiekt latający, ale spokojnie, o obcych też coś będzie) i finalnie porwać. Rzekomo w noc z 21 na 22 października wiele osób obserwowało dziwne światła na niebie (może nie każdy w Australii słyszał o gwiazdach), co miało potwierdzić prawdziwość tego, że Valenticha porwało UFO.
Nigdy nie odnaleziono Fredericka Valenticha, śledztwo poczynione przez Ministerstwo Transportu nie ustaliło przyczyn zaginięcia samolotu oraz pilota.

Przebieg wydarzeń opiszę w telegraficznym skrócie, ponieważ i tak zamierzam w komentarzu wkleić zapis przebiegu rozmowy z wieżą kontroli lotów w Melbourne, który to jest jedynym źródłem wiedzy o tym zajściu.
Fredercik (pilot-amator z 150 wylatanymi godzinami; licencja czwartej klasy, cokolwiek to znaczy) wystartował wynajętą Cessną o 18:19 z lotniska Moorabin w stronę wyspy King. Widoczność była dobra, wiatr umiarkowany. O 19:00 dał znać, że osiągnął przylądek Otway tak jak planował. Wszystko szło tak jak przedstawił wcześniej w planie przelotu.
O 19:06 nagle się połączył i spytał o obecność innego samolotu na wysokości poniżej 1700 m w tym samym obszarze. Oczywiście wieża nic o tym samolocie nie wiedziała. 19:09 Valentich przekazuje wieży informację, ze to nie jest samolot, opisuje pojazd jako długi i dodaje, że nic więcej nie widzi, bo porusza się zbyt szybko. 9:11 silniki samolotu pracują ze sporym trudem, Valentich chce już lądować na wyspie King. 0 19:12 Stwierdza, że pojazd zawisł nad nim i tutaj rozmowa się urywa. Przez 17 sekund słychać nieokreślone dźwięki, coś jakby tarcie metalu o metal, chuj wie.
Same dźwięki analizowano, jednak nie dało się określić ich sensu, o ile jakikolwiek miały.

Jak już zostało wspomniane, po podaniu informacji do mediów o zaginięciu chłopaka wyciekła masa zgłoszeń o zauważeniu Ufo, dziwnych świateł itp. Ufolodzy uważają te doniesienia za istotne, gdyż opinia publiczna dokładny przebieg rozmowy z wieżą poznała dopiero kilka lat później, a pewne szczegóły się pokrywały (Valentich wspominał o zielonym świetle oraz świadkowie widzieli zielone źródła światła).

Według Guido Valenticha, ojca zaginionego, został on porwany przez UFO. Co istotne Guido wspomniał w którymś z wywiadów, że jego syn interesował się informacjami o niezidentyfikowanych obiektach latających jako hobbysta (do czego wrócimy). Warto jeszcze wspomnieć o tym co znaleziono w poszukiwaniach, które rozpoczęły się o 19:33, czyli w momencie gdy Frederick nie dotarł na lotnisko w King tak jak zapowiedział w planie przelotu. Na morzu, mniej więcej w miejscu nad którym Valentich znajdował się w momencie gdy urwał się kontakt z wieżą, była plama paliwa. Aczkolwiek późniejsza analiza składu wykazała, że na pewno nie było to paliwo lotnicze. Samolotu nigdy nie odnaleziono, mimo, że jego konstrukcja ze zbiornikami powietrza powinna ewentualny wrak utrzymywać na powierzchni wody nawet kilkanaście minut. Nie odnaleziono również żadnych innych śladów, jak choćby żadnej z 4 kamizelek, które były na wyposażeniu. Automatyczny nadajnik radiowy, który byłby do namierzenia nawet gdyby samolot był na znacznej głębokości nie został namierzony.

Pogadajmy o prawdopodobnych wyjaśnieniach tej, hm, anomalii. Tak to nazwijmy.
Jednym z pierwszych wyjaśnień jakie zaproponowano było to, że Valentich uległ chwilowej dezorientacji i leciał najzwyczajniej w świecie głową w dół, a samo UFO to było jego odbicie w wodzie. Specjaliści jednak odrzucili takie wyjaśnienie; Cessna 182L jest górnopłatem, który zbiorniki z paliwem ma w skrzydłach, zatem taka konstrukcja ma uniemożliwiać taki manewr.

W 2000 prywatne śledztwo doszło do wniosku, że Frederick się rozbił przez problemy z silnikami, natomiast wraku nie odnaleziono przez wzgląd na silne prądy w cieśninie Bassa, które zniosły samolot daleko, daleko od miejsca rozbicia. Nie tłumaczy to co prawda tego co widział Valentich, ale przynajmniej brzmi prawdopodobnie.
Wysunięto nawet hipotezę, że naciął się na przemytników narkotyków, a ci go zamordowali. Philip J. Klass posunął się o krok dalej i zasugerował, że Frederick sam był przemytnikiem i zginął w skutek wojny gangów na niebie. Oczywiście rodzina Valentichów pozwała Philipa.

Ostatnim sensownym wyjaśnieniem jest upozorowanie porwania przez UFO i ucieczka Valenticha gdzieś. Według obliczeń w momencie bycia nad przylądkiem Otway miał mieć paliwa jeszcze na 800 km. Jak już wspomniałem, warunki pogodowe były bardzo korzystne, a mimo to nie udało się go namierzyć na radarze ani razu, można wiec wątpić czy w ogóle znajdował się wtedy nad Otway. Zresztą, niedaleko Otway nieznany samolot wylądował w czasie zbliżonym do zaginięcia Fredericka, o czym poinformowano policję. Niestety tej informacji nikt nie potwierdził, że można ją uznać za wątpliwą. Takie wyjaśnienie było podyktowane tym, że Valentich nie zgłosił by mu włączyli oświetlenie pasa startowego, z drugiej strony było ok. 20 minut do zachodu, więc oświetlenie nie było niezbędne. Mnie przekonuje najbardziej, szczególnie, że Valentich interesował się UFO, więc znając różne opisy mógł stworzyć pasujący do stereotypu, w celu podsunięcia wyjaśnienia.

Jedyne co w tym ostatni mi nie pasuje to co rodzina o nim mówiła. Nie skarżył się na życie (co też ukróciło hipotezy, że to co opisywał kontroli lotów było pożegnaniem, a sam dokonał samobójstwa), raczej nie miał na co narzekać, ani od czego uciekać. Ale co ja tam wiem, psychologiem nie jestem.

Kolejne wyjaśnienia wymagają uciśnięcia foliowej czapeczki tak, by krew przestała dopływać do mózgu, dlatego je pominę.
Ale wy możecie się wypowiedzieć. Czekam i do następnego ( ͡º ͜ʖ͡º)

#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #ufo #ufoporno #australia #historiajednejfotografii

Przejdź do wpisu

Dodany: 2018-05-05 12:22:43 | Ostatnio wołany: 2018-05-05 12:23:50



#mirekwposzukiwaniutajemnic

Wyjątkowo dzisiaj są dwa wpisy i oba nie są o tajemniczych morderstwach ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wyregulujcie antenki w waszych foliowych czapkach i wyruszcie ze mną do Abydos w Egipcie. Spotkamy tam kosmitów, helikoptery i tajemną prawdę.
Właściwie to nie spotkamy ani jednej z wymienionych rewelacji, ale po kolei.

Helikopterem z Abydos nazywa się hieroglif przedstawiający, no cóż, helikopter. Nazwa właściwie mówi wszystko. Warto jedynie dodać, że foliarze (czy tam ufolodzy, dla mnie to synonimy) w hieroglifach obok doszukują się jeszcze wizerunku czołgu i spodka / łodzi podwodnej. I to ma być dowodem na to, że po pierwsze antyczni byli o wiele bardziej zaawansowani, a po drugie, że od czasów antycznych nawiedzają nas obce cywilizacje. von Daniken boners

Problem w tym, że nie mamy nawet jednego wraku, nawet jednego śladu sugerującego, że antyczni Egipcjanie posiadali jakikolwiek pojazd poza rydwanem. Mało tego, nie ma nawet jakiegokolwiek innego hieroglifu przedstawiającego maszyny latające. Co wg historyków, egiptologów, jest co najmniej podejrzane, biorąc pod uwagę jak ten lud chętnie chwalił się swoimi zdobyczami militarnymi i cywilizacyjnymi.

Zatem jak powstały te reliefy? Ktoś po tym pisał ponownie. Dokładniej mówiąc, najpewniej padło polecenie zasklepienia wgłębień po pierwotnym zapisie hieroglificznym i w nowo powstałej powierzchni wydłubano coś innego. Z upływem setek lat woda wymywała tynk, erozja postępowała i to co widzimy jest sumą różnych glifów i figlarnej natury przypadku.

Oczywiście wersja o erozji przez zwolenników teorii o paleoastronautyce jest odrzucana, bo jak taki nietypowy kształt mógł powstać przez przypadek? Cóż, tutaj odpowiedzią może być zjawisko pareidolii (najsłynniejszym jej przykładem jest dostrzeganie twarzy na Marsie), czyli widzenia znajomych kształtów w przypadkowych szczegółach.

#historiajednejfotografii #ciekawostki #ciekaweciekawe #egipt #hieroglify #ufo #ufoporno #foliarze #tagzartownis

Przejdź do wpisu
Założona przez:

Scorpjon

Osób na liście: 128
Wołań: 9
No kurła, jeśli kogo ciekawio moje opowiastki o rzeczach tajemnych, albo odtajnionych, ale nieznanych powszechnie to tu. Generalnie będziemy przekopywać się przez tajemnicze śmierci, zaginięcia, morderstwa i wypadki. To jest jakby główny trzon moich opowieści. Oprócz tego czasami odwołam się do mitów, legend, słynnych fotografii i spróbujemy "odkryć prawdę" ( ͡° ͜ʖ ͡°), więc spodziewajcie się i Wielkiej Stopy, i UFO, i Hitlera w Argentynie. No. Może z tym Hitlerem to na wyrost. No i nie będzie raczej oo NWO i Illuminatach, bo i tak wiemy jak jest ( ͡° ͜ʖ ͡°) No i zdecydowanie daruję sobie duchy i reptilian. A tak to praktycznie wszystko z zakresu paranormalne / tajemnicze / niewiarygodne.

Kategoria: Nauka i newsy

Ostatnie wydarzenia (zobacz wszystkie)


2018-09-15 21:16:19
@dawid121213 dołączył do listy


2018-09-04 20:04:17
@Dubarel dołączył(a) do listy


2018-08-29 12:36:58
@Scorpjon zawołał do wpisu


2018-06-13 19:10:42
@KoleS46 dołączył do listy


2018-06-13 16:28:10
@vievsonic dołączył do listy


2018-06-13 15:15:52
@plutokomuna dołączył do listy


2018-06-13 13:55:16
@mrOlii dołączył do listy


2018-06-13 13:30:57
@ponury_kotlet dołączył do listy


2018-06-13 13:21:49
@kajasia dołączyła do listy


2018-06-13 12:11:18
@mkarweta dołączył do listy