Dodany: 2019-03-31 00:51:16 | Ostatnio wołany: 2019-03-31 00:51:43



Dzień poza Polanką 1

Ludzie z nieufnością spoglądają na kunie. Są niczym człowiek z krzyżem, który uciekł przed radosnym monologiem Marva. Poszukiwania miejsca na nocleg, lub wyżerkę okazało się być ciężkim zadaniem. A to ostatni pokój w stajni zajęła para osłów z ciężarną oślicą. A to wyszła pasza. A to ograniczenia wzrostu w pysku. Mission Impossible, rzecz nie do przeskoczenia.

Zrezygnowane kunie postanowiły ruszyć przed siebie, głównym traktem tego miejsca poza Polanką. Może coś się stanie, może coś znajdą, może coś. Jednak, gdy zabrały się za podróż, zaczęło wiać. Podmuchy uderzały to z prawej, to z lewej. Ten dziwny zryw powietrza ustał równie nagle, co się zaczął. Kunie chciały wznowić podróż, jednak za sobą usłyszały tylko donośne:

- IHAHA!

Po odwróceniu się, ujrzały Berlina, który stał dęba. Patrzył przed siebie tępo i nie ruszał pyskiem. Jego dereszowate cielsko zaczęło drżeć. Wyginało się w przeróżne, nieznane dotąd kuniom kierunki. Wtem z Berlina, jakby w magiczny sposób, wypadł jego klon. Drugi, dereszowaty, identyczny klon. Po tym wyleciał drugi. Trzeci. Czwarty. Piąty…

Duplikował się na potęgę. Po chwili było go tyle, że zajmował całą szerokość, dość szerokiej – jak na standardy kuni, drogi, dachy pobliskich budynków, a gdzieś z oddali słychać było krzyki o pojawiających się znikąd kuniach. Grupa uderzeniowa stała otępiała, nie rozumiejąc, co się właśnie odjebało. Był jeden Berlin, a teraz są go miliony. No może nie tyle, ale kunie przecież nie przejmowały się numeracją. Po chwili oryginał, chociaż nie było co do tego pewności, zaczął toczyć pianę z pyska. Oczy wychodziły z orbit, spod ogona poleciał gównospad. Ostatecznie rzygnął, a jego głowa eksplodowała. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie przydarzyło się to również pozostałym multiberlinom. Po tym, dość urągającym higienie, widowisku zawiał tylko lekki wiatr, w którym można jakby doszukiwać się szeptu:

Udzielał raz wywiadu Berlin, że jest zdrowy,
Wtem uszki mu opadły, oczki wyszły z głowy,
Pękł mu brzuch, ogon, płuca i głosowa struna,
Wreszcie zdębiał, ocipiał, zesrał się i umarł.

Kunie stały oniemiałe w rzece gówna, flaków, mózgu i rzygowin. Niecodziennie widzi się takie rzeczy. Wtem Kubuśusłyszał ciche:

- Psst! PSSSYT!

Stwierdziwszy, ze gorszego gówna już dzisiaj nie zobaczy, postanowił pójść w kierunku pssytania. W jednym z zaułków stał, lekko upaprany resztkami Berlina, szczur. Typowy gryzoń, zęby poza pyskiem, ogon, uszy jak radary. Ku zaskoczeniu Kubusia, szczur nagle przemówił:

- Ale pojebana akcja, co nie? Ale ja wiem, o co tu chodzi. Chcecie wiedzieć co zrobić? Potrzebujecie schronienia? Chodźcie ze mną…

_______________________________

KARTY KUNI
Mirkolista

#kunieabsurdalnie

Przejdź do wpisu

Dodany: 2019-03-23 21:22:24 | Ostatnio wołany: 2019-03-23 21:22:57


Dzień na Polance 4

Zgodnie z poleceniem Ihahasi, kunie wybrały drogę w lewo, chociaż nie mogły mieć pewności, czy jej ustalenia były poprawne. Powoli szły ubitą drogą, która przecinała pola, zarośla, lasy, inne polanki. Gdzieś po drodze przemykała im zdziczała jabłonka, która przykuwała uwagę trzech kuni, które uważały się za jabłkowych koneserów, chociaż tak naprawdę to był nałóg. Gdy grupa szła, powoli zaczynało zmierzchać. Słońce zachodziło za horyzontem, ogłaszając koniec kolejnego dnia na Naleśniku. Im dalej kunie szły, tym bardziej okolica stawała się mniej przyjazna. Zaczęły je otaczać gęste zarośla, przypominające dżunglę – taki głupi las. Zaczęła się również pojawiać mgła, która z czasem gęstniała. Ciemności i mgła, doskonałe warunki do eksploracji nieznanego terenu. W pewnym momencie kunie stanęły w miejscu, niedaleko grupy dało się usłyszeć szmer poruszanych gałęzi, który nabierał siły. Ekipa Króla Kunia stanęła w pozycjach bojowych, jeśli można mówić o takowej w przypadku czteronożnej istoty z morderczym kopytem i czekała na to, co się stanie. Po chwili z gęstych krzaków wyskoczył lis. Rudy skurwiel, chytrusek. To nigdy nie był on, chociaż to był on.

Po chwili konsternacji, do psowatego powoli podszedł Kubuś. Jako przyjazny koń nie miał problemu by porozmawiać z rudym kopaczem nor. Lis wyglądał na zaniepokojonego, ale nie próbował uciec. Spoglądał z ciekawością i zaniepokojeniem na kopytnego posłańca. Powoli zaczął wątpić w przeżycie. Kubuś natomiast powąchał lisa, spojrzał na niego i powiedział:

- No cześć. Co się z tobą dzieje, skąd to zwątpienie.

Rudy tylko podniósł wąsa, jakby uśmiechnął się pod nosem i odpowiedział:

- .-- -.-- .--. .. . .-. -.. .- .-.. .- .--- -.- --- ... -- .. -.-. --.. -. -.-- .--. . -.. .- .-.. .

Po czym czmychnął w zarośla. Kubuś, nie zrozumiawszy ani słowa stał przez chwilę. Następnie cała ekipa ruszyła dalej, nie mogąc ogarnąć, co się właśnie stało.
Mgła dalej gęstniała, chociaż utrzymywała się raczej ziemi, aniżeli zasłaniała całą wizurę. W końcu, po długim marszu, kunie dotarły do Innej Polanki po środku. Było już ciemno, ale znalezienie bramy nie stanowiło większego problemu.

Przynajmniej tym razem. Na miejscu napotkały dość przerażający widok. Masa wychudzonych, martwych, gnijących, w niektórych przypadkach podejrzanie wyszczerzonych koni leżało na trawie Innej Polanki po środku. Dość dziwnym był też fakt, że noc nabrała zielonkawych barw. Pośród tego makabrycznego widoku, kunie dopatrzyły się sylwetki jednego, jedynego, ostatniego żywego mieszkańca tej Polanki. Był to kary samiec, stojący spokojnie pośrodku niczego. Grupa, z pewną dozą niepewności, dohasasały do ostatniego ocalałego. Wzbudzał niepokój, ale też był jedyną jednostką, która mogła powiedzieć, co tu się do cholery stało. Gdy kunie były odpowiednio blisko, na obcego padł snop światła, a ten rozpostarł skrzydła, wzniósł się w powietrze i przemówił dość piskliwym, aczkolwiek złowieszczym głosem:

Zaprawdę, powiadam wam, oto nadchodzi wiek owsa i jęczmienia, wiek słomianej zmiotki. Nadchodzi Czas Zielonych Jabłek i Zielonej Trawy, Czas Obroku i Czas Lonży, Patt Ihahaheh, Czas Końca. Polanka umrze wśród głodu, a odrodzi się wraz z nowym zasiewem. Odrodzi się ze Starych Zbiorów, z Ih Patatater, z zasianego ziarna. Ziarna, które nie wykiełkuje, lecz w sumie wykiełkuje.
Andiyazi endiyithethayo! Tak będzie! Wypatrujcie znaków! Jakie to będą znaki, rzeknę wam - wprzód spłynie ziemia krwią Equus caballus, Krwią Kuni...

Po tej tyradzie załopotał mocno skrzydłami. Mgła nagle otoczyła kunie i zaczęła wokół nich wirować. Trochę to trwało, pierwszy szok koni zmienił się powoli w znudzenie. Nagle zasłona zaczęła opadać, a ekipa ujrzała przed sobą zabudowania, których wcześniej nie widziały. Gęsto rozlokowane domy ze spadzistymi dachami, ludzi chodzących w tę i z powrotem, jakąś tabliczkę przed pierwszym budynkiem przy drodze. Dodatkowo było jasno, jakby noc nagle przeminęła, albo nigdy nie nastała.
Po obu stronach drogi zostało umieszczonych dużo pstrokatych szyldów, które prawdopodobnie miały zachęcić przyjezdnych do skorzystania z lokalnych usług:

NOCLEGI! TANIO! DOBRZE! BLISKO!
STAJNIA STRZEŻONA. 150 denarów za godzinę.
TYNKARSTWO, MURARSTWO, AKROBACJA
NOCLEGI! TANIEJ! DOBRZEJ! BLIŻEJ!
REESTAURACJA DIFENBAHIA – OBIADY, KOLACJE, STYPY, ATRAKCJE

Dodatkowo, wśród grupy pojawił się Marv, równie zszokowany tym faktem, co inne kunie. W swoim uwielbieniu do życia zdołał tylko powiedzieć:

- Na chuj ja jeszcze żyję…

_________________________

KARTY KUNI
Mirkolista

#kunieabsurdalnie

Przejdź do wpisu

Dodany: 2019-03-20 22:53:11 | Ostatnio wołany: 2019-03-20 22:56:04



Dzień na Polance 3

Chujwieco okazało się być nie lada wyzwaniem dla kuni, a ich niezwykła umiejętność współpracy spowodowała, że każdy zaczął robić coś innego.

Koń Rafał zaczął hasać w tę i z powrotem. Do przodu, do tyłu, w górę i w dół. Hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał, hasał… no i się zrzygał.

__________________________

Tymczasem Staszkopataj, Ermac oraz Lajkuna wzięli rozpęd, by podjąć próbę przeskoczenia chujwieczego. Ustawili się na odpowiednią odległość, obliczyli prędkość wiatru, przyspieszenie ziemskie, iksy zdupiksy i rozpoczęli swoją szarżę. Grzywy łopotały na wietrze, zęby schły, oczy napełniły się łzami. Są już tak blisko, jeszcze tylko chwila, tylko kilka kroków i skoc… Niestety, Ermac poślizgnął się na wymiocinach Rafała i przewrócił na swoich współtowarzyszy kłusu, co wywołało efekt domina i cala trójka wywróciła się na glebę.

__________________________

Achtunki Patataj I niby coś zobaczył, niby nie. Nikt się nigdy o tym nie dowie, bo żaden z kuni nigdy nie rozumiał, co mówi.

__________________________

- Pława, łewa, płatwa, łewa, pława, łewa – powtarzał w myślach Isen Czarnooki, podejmujący beznadziejną próbę wspinaczki na chujwieco. Gdyby jednak skupił się bardziej na nauce wspinania, niż na lansie to może by mu się udało. Fakt – wstrząsy wywołane przez współtowarzyszy, kopiących w chujwieco też nie pomagały. Upadł i sobie głupi ryj rozwaliłby, gdyby nie wylądował na grzbiecie Na chwilę stracił oddech, a odnóża pozaginały mu się w kierunku brzuchu, przez co przypominał zdechłego pająka.

__________________________

Nie zważając na nieprzytomnego towarzysza Berlin, Kasia Ihasia, Końrad, Kubuś i Ogierd uderzali nieregularnie w chujwieco, wywołując dość sporo hałasu. Może jaki kuń usłyszy, może podejdzie, a nuż ratunek jest na wyciągnięcie kopyta. Wtem chaszcze za chujwieczym zaczęły się poruszać. Szum i ruch gałęzi był coraz większy. Jakby zbliżało się coś ogromnego, niczym kaczka wielkości konia. Chociaż równie to mogła być setka koni wielkości kaczki. Koń Rafał, mimo że jeszcze nie zaczął wymiotować, zaczął odczuwać niepokój, dreszcze przechodziły mu po grzbiecie, wydawało mu się, że zbliża się wielkie niebezpieczeństwo, przed którym musi uciec. Z zarośli wyłoniła się nagle… wiewiórka. Najpierw jedna, potem druga. Trzecia, czwarta, piąta, szósta. Wyskakiwały jedna za drugą. Zebrał się pierdolony gang wiewióra. Konie przy chujwieczym z niedowierzaniem obserwowały to rude zbiegowisko. Nagle jedna wysunęła się na przód, spojrzała na kunie i rzekła:

- Orzech?

To podchwyciła reszta:

- Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech? Orzech?

Ten niezwykle rozbudowany monolog w wykonaniu chóru trwał chwilę. Przerwany został przez kolejną, wyraźnie wnerwioną wiewiórkę, która właśnie wyskoczyła z zarośli i wrzasnęła:

- Jesteście bandą kurwa idiotów!

To hasło spowodowało, że te drzewne gryzonie rozpierzchły się po okolicy. Zszokowane kunie, przez moment gapiły, się w przestrzeń.

__________________________

Do tej sielankowej scenerii – rzygający koń, 3 kunie leżące w wymiocinach, jeden zdechły kuniopająk i grupa uderzeniowa gapiąca się tępo przed siebie, powolnym krokiem podszedł Marv. Zrezygnowanym głosem zawołał do grupy:

- Ej, geniusze! Brama jest tam…

I wskazał łbem na dalszą część płotu, gdzie znajdowała się otwarta na oścież brama. Trochę zajęło, zanim grupa się ogarnęła, a nieprzytomny kuniopająk powróci do rzeczywistość. Jednak, gdy ta chwila nastała, kunie podbiegły do bramy, która tym razem jest prawdziwą bramą. Za nią, znajdowała się droga, biegnąca wzdłuż płotu. Przed sobą widziały chaszcze, nieużytki, zarys Innych Polanek, a i gdzieś tam majaczyła miedza, co o nią rodzina Rzędziana się kłóciła. Tylko teraz następuje pytanie – iść w prawo, czy w lewo?

KARTY KUNI
Mirkolista

#kunieabsurdalnie

Przejdź do wpisu

Dodany: 2019-03-18 22:43:07 | Ostatnio wołany: 2019-03-18 22:44:10



A, pisałem, że wygrywa opcja z większością głosów?
Nie pisałem?
To już piszę. xD

Dzień na Polance 2
Król Kuń obserwował tę niesamowicie żywą dyskusję, z lekka przysypiając. Gdy ostatnie padło ostatnie zdanie zaczął lekko chrapać. Obudziła go tupnięciem Konina.
- Tak, tak no dobrze. W takim razie idźcie… gdzie oni mają iść?
- Na Inną Polankę po środku.
- O właśnie! Inną Polankę po środku! Ruszajcie wojownicy kopyta! Rżyjcie długo i pomyślne! Czy jakoś tak.
Kunie zaczęły się rozchodzić, a wybrani do drogi przygotowywać na podróż. Chociaż ciężko mówić o jakichś większych przygotowaniach. Jeden poszedł do stajni, inny pohahasał pod drzewo, kolejny postanowił się wypróżnić dość bezwstydnie przed drogą. W sumie każdy by powiedział, że dzień jak co dzień na Polance, gdyby nie brak żarcia i wody.
Grupa uderzeniowa pokłusowała do granicy Polanki, tylko Ihahal Koniuk i Ogierd lekko odstawali, bo się spaśli na wysokowęglowodanowej paszy. Po dotarciu wszystkich, nawet tych zziajanych pod lekko wyblakły, przez lizanie przez Jontka, płot, napotykacie pierwszą nieznaną przeszkodę. Cześć płotu inną, jakby szerszą. Być może bramę, być może chujwieco. Na tę chwilę uniemożliwia wam wyjście, a co za tym idzie, zdobycie zasobów…
____________________________
Ok, trochę uściśleń co do wpisów roleplejowych. Zastosujemy metodę od lacuny, bo jest chyba najlepszym rozwiązaniem, więc wpis zaczynacie pogrubionym imieniem, względnie umaszczeniem kunia, a potem piszecie co wam w duszy gra, np.

Kuń Kuniasty
Patataj, ihaha, patatatatatataj!

Kuń Kuniasty – Gniady
Ihaha, patataj, ihaha, ihaha?

Jeśli deklarujecie użycie umiejętności, to po wypowiedzi/roleplejowym pierdololo piszecie pogrubionym deklarację np.

Używam Mroczny jak mrok, by przejść niepostrzeżenie pod bramą rzeźni

Używam Z kopyta wjeżdżam na drzwiach do Ursusa
etc.

A że to jest właśnie tego typu wpis, to się wysilcie bardziej w rolepleju, bo zajebię taki losowy event, że się nie pozbieracie. xD

KARTY POSTACI
Ogólne zasady
No i zapraszam do wpisu na mirkolistę, bo wszystkich was tam jeszcze ni mo.

#kunieabsurdalnie

Przejdź do wpisu
Założona przez:

Onde

Osób na liście: 12
Wołań: 4
A tu sobie wołam moje koniki. xD

Kategoria: Gry

Ostatnie wydarzenia (zobacz wszystkie)


2019-03-31 20:16:17
@TynkarzCzwartejSciany dołączył do listy


2019-03-31 00:51:43
@Onde zawołał do wpisu


2019-03-23 21:22:57
@Onde zawołał do wpisu


2019-03-20 23:03:45
@Rak_Codzienny dołączył do listy


2019-03-20 22:56:04
@Onde zawołał do wpisu


2019-03-19 10:11:05
@Stalowa_Figura dołączyła do listy


2019-03-18 22:44:10
@Onde zawołał do wpisu


2019-03-17 08:57:26
@Yokaii dołączył do listy


2019-03-17 05:42:05
@Akumulat dołączył do listy


2019-03-17 00:33:23
@Wodzigrzmot dołączył do listy