Dodany: 2020-07-07 14:19:53 | Ostatnio wołany: 2020-07-07 14:22:22



Najnowszy wpis to relacja z pierwszego wyjazdu od czasu rozpoczęcia pandemii. Aktualnie jestem w Chorwacji, do której doleciałem samolotem Wizz Air z Katowic - parę słów o tym, jak wygląda droga do Chorwacji drogą lotniczą, małe uzupełnienie ostatniej relacji @MG78, który relacjonował dojazd do Chorwacji samochodem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Jak pandemia zmieniła podróżowanie? Krótka relacja z lotu do Chorwacji

Bilet do Chorwacji kupiłem jeszcze w maju, gdy absolutnie nie było wiadomo, co dalej. Czy i kiedy loty zostaną wznowione, kiedy zostaną otwarte granice Polski i co na to wszystko Chorwaci. Bilet kupiłem w jedną stronę i to tylko dlatego, że był niezmiernie tani – kosztował 39 zł za podróż z Katowic do Splitu i pomyślałem, że będzie co będzie, najwyżej po czasie kasa wróci na konto, a jeśli się wszystko dobrze poukłada, to zaliczę wakacje w Chorwacji, w której nie byłem od lat. Jednym z argumentów, który przeważył za kupnem biletu, był też fakt, że Chorwacja prawie w ogóle nie została dotknięta pandemią.

No i poukładało się – Polska otworzyła granice, loty międzynarodowe wznowiono nawet szybciej, niż zakładałem, Chorwaci szybciutko zaczęli informować, że przyjmą turystów z otwartymi ramionami, a Wizz Air nie odwołał mojej rezerwacji. Dokupiłem naprędce bilet powrotny i zacząłem pakować walizkę.

Jak to wszystko wyglądało i czy wyjazd zagraniczny w czasie pandemii w ogóle ma sens?

Lotnisko w Katowicach
Pociągiem i autobusem szybko dostałem się na lotnisko w Pyrzowicach z Wrocławia. Na wejściu zaskoczyła mnie spora liczba ludzi. Szczerze, byłem pewien, że lotnisko będzie prawie puste, zwłaszcza, że gdy odprawiałem się na lot dzień wcześniej, większość miejsc w samolocie wciąż była pusta. Na samym wejściu do budynku stoi dodatkowa bramka z kilkoma osobami, które podpytują o ewentualne objawy choroby, proszą o dezynfekcję rąk i mierzą temperaturę. Wszędzie wiszą plakaty informujące o potrzebie mycia rąk a także o zachowaniu dwumetrowych odstępów.

No właśnie – odstępy.

Tak jak sporo ludzi nosi jeszcze maseczki w zamkniętych pomieszczeniach, tak odstępami nie przejmuje się już nikt. A szkoda, bo jednym z nielicznych plusów pandemii było to, że w sklepie w końcu nikt nie chuchał mi na kark, czy nie stukał co chwilę wózkiem od tyłu. Kolejki w ścisku. Do odprawy, do kontroli bezpieczeństwa, do samolotu.

Po przejściu odprawy paszportowej dotarłem do swojej bramki, po chwili obsługa zaczęła przygotowywać się do kontroli kart pokładowych i bagażu. Jedna pani standardowo skanowała karty pokładowe i sprawdzała dokumenty, druga przyglądała się bagażom, a trzecia pytała każdego pasażera o ewentualne objawy chorobowe i kontakt z kimś, kto choruje na covid-19. Odstępów w kolejkach brak – standardowy ścisk, jak kilka miesięcy temu. Podsumowanie zmian?

- kontrola temperatury przed wejściem,
- obowiązkowa dezynfekcja rąk,
- obsługa i pasażerowie w maseczkach,
- teoretyczne odstępy, o których nikt nie pamięta,
- nieczynny dystrybutor wody pitnej za bramkami (ze względu na pandemię), trzeba znów kupować wodę za 7 zł.

Lot samolotem
Niestety, a dla linii lotniczych jak najbardziej stety, moje marzenia o pustym samolocie okazały się złudne. Maszyna nie była zapełniona do ostatniego miejsca, ale większość miejsc była zajęta. Czytałem, że sporo się zmieniło w lotach samolotem, ale część obostrzeń chyba już odpadła. Nie ma limitów miejsc w samolotach, w Wizz Air za to zabrakło standardowej gazetki pokładowej, nie było więc również menu.

Oferta pokładowa Wizz była uboższa niż zwykle. Niedostępne są bagietki i inne bardziej treściwe przekąski – kupić można jedynie napoje (puszki, butelki, napoje gorące i alkohole) oraz słone i słodkie przekąski – batoniki, rogaliki, chipsy itp. Nic za to nie zmieniło się w kwestii oferty perfum i innych dodatków, które stewardessy sprzedają po jedzeniu.

Poza tym praktycznie bez zmian – toalety czynne są normalnie przez cały lot, można wstawać, chodzić, nic się nie zmieniło. Na sam koniec obsługa prosiła, by nie wstawać do samego końca, nawet po wylądowaniu i wyłączeniu sygnalizacji nakazującej zapięcie pasów – pomysł jest taki, że nikt nie wstaje, dopóki nie opróżni się rząd przed nami. Niestety, na niewiele się to zdało, bo po sygnale wszyscy hurtem się podnieśli i ruszyli szukać swoich bagaży nad głowami.

Za to widoki z samolotu – niezmiennie piękne. To Split z lotu ptaka (załączone foto).

W Chorwacji
Po wylądowaniu udałem się do odprawy paszportowej (Chorwacja, choć jest w UE, to nie należy do Schengen. Możemy wjechać do Chorwacji na dowód osobisty, ale kontrole na granicach obowiązują cały czas). Kontrola przedłużała się – myślałem, że strażnicy sprawdzają rezerwacje hotelowe, czy coś podobnego, ale okazało się, że po prostu wklepują do bazy danych numery telefonów pasażerów. Numery trzeba podać na wypadek znajdowania się na pokładzie zarażonej osoby, by poinformować resztę osób znajdujących się na pokładzie. Strażnik zapisuje numer telefonu i miejsce pobytu, po czym jesteśmy wolni.

A jak wygląda wypoczynek w Chorwacji?

Praktycznie bez zmian. Widać może lekki spadek liczby turystów, ale nie jest to chyba jakaś porażająca różnica, przynajmniej w Splicie. Na plażach ludzi jest dużo, w starym mieście wieczorem – pełno, a większość stolików w restauracjach pozajmowana. Choć przyznam uczciwie, że nie mam do końca porównania – w Chorwacji nie byłem od lat, więc nie wiem, jak wyglądało to w ostatnich latach, ale patrząc po dostępności miejsc noclegowych na bookingu liczba turystów jakoś znacząca nie zmalała.

Trwającą pandemię w Chorwacji sygnalizują raczej jedynie wszechobecne plakaty, i maseczki w sklepach i komunikacji miejskiej. Poza tym za wiele się nie zmieniło. Woda czysta jak zawsze!

Tyle w Chorwacji. Co z resztą świata?
Chorwacja była pierwszym krajem, który otworzył się na turystów. Jak to się skończy, nie wiadomo, bo od kiedy pojawili się tu ludzie z zewnątrz, rośnie liczba zakażeń w kraju, który od COVID-19 był całkowicie wolny. Jeśli podjęte zostaną jakieś kroki, mam nadzieję, że zdążę zmienić miejsce pobytu. Chociaż w sumie, jak gdzieś utknąć, to może właśnie w pięknej Dalmacji…

Co z resztą?

Jeśli chodzi o UE, to problem zamkniętych granic znika, bo otworzyła się większość państw, tak jak większość połączeń lotniczych powróciła już na stałe. Można latać do krajów, które nie ucierpiały prawie w ogóle, jak i do tych, które pandemia dotknęła naprawdę dotkliwie. Nie daj się jednak zwieść, że wszystko w Europie wróciło do normy. Fakt, że mój samolot był pełny, to najprawdopodobniej zasługa bardzo tanich biletów i pełnego otwarcia Chorwacji na turystów. Turystyka w Europie w wielu miejscach oberwała bardzo mocno i nie podniesie się tak szybko.

Co za to z resztą świata?

Ciężko mówić o turystyce w Amerykach, gdy na obydwu kontynentach COVID-19 szaleje w najlepsze, a w USA i Brazylii codziennie bije nowe rekordy i umierają tysiące ludzi. Ciężko powiedzieć mi cokolwiek o Afryce, ale śledzę bloga pewnej podróżniczki, która w Kenii utknęła… pół roku temu, i wciąż nie wiadomo, kiedy kontynent afrykański opuści (choć wygląda na to, że po zaaklimatyzowaniu nigdzie jej się nie spieszy). Pandemia szaleje w Indiach i Rosji, a w Azji Południowo-Wschodniej nikomu nie spieszy się do ponownego przyjęcia turystów. Wygląda na to, że tak czy inaczej urlopy w 2020 roku spędzimy w Polsce albo w najbliższych krajach, i chyba… będzie to najrozsądniejsze wyjście. Jeśli nawet wirus Ci nie straszny, to weź pod uwagę, jak dynamiczna jest sytuacja, i że rządy państw czasem reagują bardzo szybko i stanowczo, przez co możesz po prostu utknąć na dobrych kilka tygodni czy nawet miesięcy bardzo daleko od domu.

Jak widać, da się podróżować, a rządy robią wszystko, co mogą, by uratować co się da z turystyki – dla wielu krajów to bardzo wielki kawał gospodarki, praca dla tysięcy ludzi, a globalnie – nawet dla 300 milionów. Jeśli ciągnie Cię do podróży po uziemieniu na kilka miesięcy – podróżuj, można i się da, bo jak widać w Europie pandemia miała wpływ na podróże, ale raczej niewielki – poza pozorami zbyt wiele się nie zmieniło. Ruszaj więc, ale z głową!

IG / FB

#zwtravel

#podroze #podrozujzwykopem #chorwacja #loty

Wołam tylko tych, którzy plusowali odpowiednie komentarze przy poprzednich wpisach (lub są zapisani na listę na Mirkolistach). Jeśli nie chcesz być więcej wołany/a - zaplusuj odpowiedni komentarz niżej. Jeśli chcesz dołączyć do wołania - również zaplusuj odpowiedni komentarz niżej :)

Przejdź do wpisu

Dodany: 2020-07-01 09:48:37 | Ostatnio wołany: 2020-07-01 09:51:17



Zapraszam dziś w odwiedziny do Drawskiego Parku Krajobrazowego,

uroczego regionu w północnej Polsce, który tak mi się spodobał w drodze nad morze, gdy przejeżdżałem przez ten chroniony obszar, że zrobiłem mały rekonesans i kilka dni później wyskoczyłem tam na wycieczkę.

Małe Mazury w Zachodniej Polsce – Drawski Park Krajobrazowy

Lód. Wszędzie, gdzie tylko oko sięga, lód. Zdarzyło Ci się stanąć kiedyś naprzeciw najprawdziwszego lodowca? Potężnej, ciężkiej masy lodu, formującej się przez setki i tysiące lat? Wyobraź sobie osiem Pałaców Kultury i Nauki ustawionych jeden na drugim. Wysoko? Jeszcze całkiem niedawno takiej grubości lód pokrywał obszar dzisiejszej północnej Polski! 115 tysięcy lat temu zaczęło się ostatnie zlodowacenie, które dwadzieścia tysięcy lat temu osiągnęło swój maksymalny zasięg. Co to oznacza? W Europie był to cholernie zimny jak na dzisiejsze standardy okres, gdy lód sięgał od bieguna północnego, przez całą Skandynawię aż do okolic dzisiejszego Leszna! Lód o grubości około dwóch kilometrów pokrywał całą Europę północną, lodowce pojawiły się również w górach Hiszpanii, Rumunii, a nawet w Tatrach. W pewnym momencie klimat przestał się ochładzać, Ziemia na powrót stawała się cieplejsza, a przez kolejnych kilka tysięcy lat lód powoli cofał się na północ. Zostawił po sobie Morze Bałtyckie i masę pięknych jezior – między innymi Mazury, a także teren, którego dzisiejsza nazwa to Drawski Park Krajobrazowy.

Na pomysł odwiedzenia Drawskiego PK wpadłem podczas drogi nad morze. Jechałem z Wrocławia do Kołobrzegu i postanowiłem wybrać trasę krótszą, ale nie prowadzącą w całości przez drogi ekspresowe. Jednym z ostatnich etapów był przejazd dość krętymi drogami wśród naprawdę urokliwych krajobrazów, a szybki rekonesans w internecie podpowiedział mi, że właśnie minąłem obszar chroniony, ale taki, o którym zbyt wiele w internecie poczytać nie można. Jest to plus i minus Parku jednocześnie, ale o tym zaraz. Rzuć okiem, jakie krajobrazy czekają na Ciebie w okolicach Drawska i Czaplinka:

Tereny przyjemne, choć nienajlepiej oznaczone
Najwięcej informacji na temat Pojezierza Drawskiego znalazłem na stronie internetowej Zespołu Parków Krajobrazowych. Znaleźć tam można również mapę parku, ale ta niestety nie jest interaktywna i zaznaczone tam są jedynie granice parku, miejscowości, drogi i jeziora – brak informacji o chociażby parkingach, punktach widokowych czy zaznaczonych szlaków. Te ostatnie wypisane są w dalszej części strony i opisane dość dokładnie, ale mimo wszystko w dzisiejszych czasach przydałoby się trochę nowoczesności i wyjścia do użytkowników. Chciałem odwiedzić na miejscu trzy rezerwaty przyrody (w całym PK jest ich aż 9), zacząłem od:

Przełom Rzeki Dębnicy
Sam rezerwat położony jest poniżej jeziora Dębno. Minąłem wieś Gwiazdowo i pojechałem dalej, na koniec jeziora, gdzie znalazłem mały parking, a nad samym jeziorem dwie bardzo przyjemne altanki i trochę tablic informacyjnych o miejscowej florze i faunie, a także małą mapę ze szlakami. Na miejscu okazało się, że oprócz szlaku pieszego, który biegnie wokół jeziora aż do rezerwatu poprowadzona jest również ścieżka przyrodnicza. Niestety po chwili podążania szlakiem wyszło, że jest kiepsko oznaczony i zarośnięty, przez co podążanie nim było raczej uciążliwe, a nie przyjemne. Po pewnym czasie poddałem się i zawróciłem, ale spędziłem jeszcze kilka przyjemnych chwil nad jeziorem.

Jezioro Dębno natomiast jest przepiękne!

Jest tam bardzo spokojnie, w okolicy jest tak naprawdę tylko jedna wieś, a w pobliżu nie przebiega żadna większa droga, tylko jedna miejscowa dróżka, która w jednym tylko miejscu styka się z jeziorem. Na miejscu przez dłuższy czas nie widziałem żywej duszy, a jedyne dźwięki, jakie dało się słyszeć, to te dochodzące z lasu. Mnóstwo ptaków, z majestatycznymi łabędziami na środku jeziora i mnóstwem kaczek pływających przy brzegu. Jeśli szukasz ustronnego miejsca nad wodą, by pobyć trochę samotnie na łonie natury, Jezioro Dębno będzie idealne. I może uda Ci się obejść je szlakiem, na którym ja się poddałem

Dolina Pięciu Jezior
Nie, nie przenieśliśmy się magicznie w Tatry! Nazwa obszaru rzeczywiście brzmi łudząco podobnie do tatrzańskiej Doliny Pięciu Stawów i choć brak tu wysokich szczytów otaczających polodowcowe jeziora, to też bywa stromo. Przez rezerwat biegnie Droga Wojewódzka nr 163 i to chyba jedyny minus tego miejsca, bo przez bliskość dość często uczęszczanej drogi bywa po prostu głośno, ale hałasy giną po głębszym zanurzeniu się w las. Przebiega tędy pieszy szlak czerwony, ale wokół jezior poprowadzono również ścieżkę przyrodniczą, wzbogaconą o sporo tablic informacyjnych dotyczących miejscowej fauny, flory oraz krajobrazu polodowcowego.

Przy samej drodze DW 163 znalazłem jeden większy parking, który idealnie nadaje się do rozpoczęcia zwiedzania okolic, jeśli przyjeżdżasz na miejsce samochodem. Przecinany jest on przez szlaki piesze, rowerowe oraz przez ścieżkę dydaktyczną, a na miejscu jest również spora tablica z mapą, dzięki której można zorientować się w okolicy. Zaznaczyłem go na mapie w dalszej części tekstu.

Jezioro Prosino
Ostatni rezerwat, który odwiedziłem, również leży przy głównej drodze DW163. Żeby odwiedzić jezioro, najlepiej zjechać z głównej drogi i zaparkować na parkingu oddalonym od niej o około 300 metrów – to miejsce również zaznaczyłem na mapie. Jezioro Prosino jest niedużym, ale pięknym jeziorem, które jest szczególnym miejscem bytowania rzadkich gatunków ptaków. Przez to, że na całej powierzchni jest dość płytkie, jest bardzo atrakcyjnym miejscem do polowania dla ptactwa wodnego.

Z położonego zaraz obok parkingu punktu widokowego rozciąga się znakomity widok na jezioro i okolicę:

Do Jeziora można dotrzeć pieszo szlakiem czerwonym, który przebiega również przez wspomnianą wcześniej Dolinę Pięciu Jezior.

Pięknie położona wieś – Stare Drawsko
Czas na nocleg? Obiad? A może chcesz popływać kajakiem? Wszystkie te dogodności czekają na Ciebie kawałek dalej na południe od Jeziora Prosino, w pięknie położonej malutkiej miejscowości o nazwie Stare Drawsko. Wieś leży pomiędzy dwoma jeziorami, Żerdno i Drawsko, i widok robi naprawdę wrażenie – w najwęższym miejscu odległość między zbiornikami wynosi lekko ponad 100 metrów!

W Starym Drawsku swój początek ma szlak kajakowy im. ks. Kardynała Karola Wojtyły, który biegnie aż do miejscowości Krzyż. Na miejscu znajduje się również sporo miejsc noclegowych, pozostałości po zamku Joannitów, a także niejedna smażalnia ryb. Gorąco polecam smażalnię u Romka, położoną zaraz przy głównej drodze – pyszny zestaw filet + frytki i surówka kosztuje tutaj mniej, niż 30 zł, a ryba jest naprawdę wyśmienita.

To tylko podstawowe miejsca, które ułatwią Ci czasem naprawdę niełatwą nawigację po DPK, ale dotyczącą tylko trzech rezerwatów, które odwiedziłem. Nie traktuj tego wpisu jako przewodnika po parku, bo jest mocno niepełny, ale jako zachętę do odwiedzenia wymienionych miejsc i odkrycia reszty miejscowych zakamarków. Generalnie uważam, że Drawski Park Krajobrazowy jest przepięknym, jeszcze nie do końca odkrytym przez turystów miejscem, a zdecydowanie tego wartym. Krajobrazy, które oglądałem, są cudowne, wokół brak większych miejscowości, a jest naprawdę sporo obszarów ściśle chronionych, które pozwalają naturze żyć swoim życiem, co widać zwłaszcza wokół jezior. Mnóstwo ptaków cieszy zarówno oko, jak i ucho. Jeśli szukasz więcej informacji na temat DPK, odsyłam Cię po raz kolejny do strony internetowej Zespołu Parków Krajobrazowych, ale jednocześnie mam nadzieję, że niedługo ukażą się dużo bardziej przystępne, interaktywne mapy, które dużo łatwiej pozwolą zaplanować zwiedzanie Parku.

To ostatnie jest przeszkodą jedynie przy krótkiej wizycie – jeśli przyjeżdżasz na miejsce na kilka dni, zasięgniesz języka u miejscowych, czy ruszysz pieszo na szlak, ten brak szybkiego dostępu do informacji na pewno nie będzie taką przeszkodą. Tak czy inaczej, kilka niedociągnięć w nawigacji po parku na pewno nie powinno być argumentem za nieodwiedzeniem go – DPK jest pięknym miejscem, wolnym od mas turystów, które pozwala na naprawdę samotny kontakt z cudowną, polską przyrodą.

-------

We wpisie jest sporo zdjęć, więc czasem tekst może wydawać Ci się bez sensu - na blogu trochę go nabiera, gdy w pewnych miejscach pojawiają się fotki ;)

-------

IG / FB

#zwtravel

#podroze #polska #podrozujzwykopem

Wołam tylko tych, którzy plusowali odpowiednie komentarze przy poprzednich wpisach (lub są zapisani na listę na Mirkolistach). Jeśli nie chcesz być więcej wołany/a - zaplusuj odpowiedni komentarz niżej. Jeśli chcesz dołączyć do wołania - również zaplusuj odpowiedni komentarz niżej :)

Przejdź do wpisu

Dodany: 2020-06-21 12:26:24 | Ostatnio wołany: 2020-06-21 12:29:13



Dziś zapraszam na małą wycieczkę na Dolny Śląsk - prosto do Lubiąża, a dokładniej położonego tam potężnego Klasztoru Cystersów.

Postanowiłem wrzucić cały wpis na Mirko żeby nie pompować sztucznych wejść na blogu i nie zmuszać Was do zbędnego klikania, ale zapraszam na stronę chętnych do obejrzenia zdjęć :)

Trzy raz większy od Wawelu. Klasztor Cystersów w Lubiążu

Na miejscu zastałem pusty parking. Spodziewałem się, że nie będzie tłumów – klasztor dopiero co ponownie otwarto dla zwiedzających po obostrzeniach związanych z pandemią. Pod kasami niespodzianka – zamknięte, kasy otwarte jedynie o pełnych godzinach, a zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem. Zegarek wskazywał 11.30, miałem więc pół godziny. Pogoda sprzyjała, słońce przyjemnie grzało, a czas zleciał mi szybko na łące wśród zupełnie nieprzejętych moją obecnością krów.

Po klasztorze widać, że czas go nie oszczędził. Budynek choć piękny, to miejscami jest zniszczony i nadgryziony zębem czasu. Widać jednak, że kawałek po kawałku jest odrestaurowywany, część elewacji jest odnowiona, a część pokryta rusztowaniem – i choć podczas mojej wizyty nie było gości i mogłoby się wydawać, że na miejscu nie ma nikogo, to jednak co jakiś czas dało się słyszeć okrzyki świadczące o tym, że ktoś na górze pracuje. W końcu wybiła dwunasta, a pod kasami czekała na mnie niespodzianka – z racji tego, że byłem jedynym zwiedzającym, dostałem małą zniżkę, wykupiłem dodatkowo zezwolenie na fotografowanie, przemiła pani udzieliła mi krótkiej, ale wyczerpującej i ciekawej lekcji historii i pokazała, jak poruszać się po budynku. Miałem cały klasztor tylko dla siebie!

Cystersi – najpotężniejszy zakon XII i XII wieku

Cystersi byli zakonem założonym we Francji pod koniec XI wieku przez św. Roberta z Molesme, który za swojego życia przewodniczył kilku różnym grupom zakonnym. Powracali do prostoty i ubóstwa, pierwsze siedziby zakładali na pustkowiach, stronili od ludzi, jedli raz dziennie, wiedli życie proste i surowe. Z biegiem czasu restrykcyjne postanowienia łagodzono, a mnisi doskonale sprawdzali się w zarządzaniu swoimi ziemiami. Każdy z nich na początku musiał pracować fizycznie, zakon cechowała znakomita organizacja. Zajmowali się uprawą roli, hodowlą, później również handlem – zakon powoli stawał się potęgą zarówno ekonomiczną, jak i kulturową. Cysterska organizacja i samowystarczalność była ceniona do tego stopnia, że właściciele ziem, szlachta a nawet władcy sami prosili mnichów o zakładanie nowych filii na swych terenach.

Cystersi szybko stali się potęgą na skalę Europy, pod koniec XIII wieku mieli około 2000 opactw na całym kontynencie. Sporo wcześniej, bo już w połowie XII wieku trafili również do Polski, w tym do Lubiąża – w 1163 roku. Obecnie w Polsce istnieje szlak turystyczny nazwany Szlakiem Cysterskim, obejmujący kilkadziesiąt miejscowości, w których osiedlili się Cystersi. Obecni są wciąż w ośmiu z nich.

Klasztor Cystersów w Lubiążu

13 lat przed Cystersami na miejscu klasztor zbudowali Benedyktyni, którzy jednak postanowili go opuścić, a ich miejsce zajęli właśnie cystersi. Na początku opactwo było ważnym ośrodkiem kultury, ale w XV wieku zaczął przeżywać gorsze chwile – zakonników wygoniono, a budynki spalono. Przez setki lat klasztor przechodził z rąk do rok i przeżywał to lepsze, to gorsze czasy i o tym najlepiej będzie przeczytać Ci w Wikipedii, ale największy okres jego świetności przypada na XVII i początek XVIII wieku, gdy został gruntownie wyremontowany w stylu barokowym i ozdobiony dziełami wielkich malarzy, w tym Michała Willmanna, zwanego również “śląskim Rembrandtem”. Ostatnie dwieście lat to głównie dewastacja budynków, wojsko sowieckie urządziło z nich nawet na kilka lat szpital psychiatryczny.

Cały kompleks jest ogromny, ale aktualnie większość pomieszczeń jest po prostu pusta. Powoli i mozolnie przywracana jest jego świetność, co doskonale widać po Sali Książęcej. Od trzydziestu lat powoli trwają tu prace modernizacyjne, a odnowione kawałki budowli robią ogromne wrażenie. Główny budynek ma kubaturę trzykrotnie większą, niż krakowski Wawel!

Zrobiłem trochę zdjęć, poczytałem tablice informacyjne, obejrzałem wspaniałą Salę Książęcą, ale również ciekawą wystawę o rzece Odrze i leżących przy niej miejscowościach. Brak innych gości pozwolił mi na swobodny spacer i popuszczenie wodzy fantazji – otworzyłem okno, promienie słońca wpadały do środka a ja oglądałem plac klasztorny i wyobrażałem sobie, że znów jest średniowiecze. Próbowałem wymyślić, jak wyglądało tu życie, przebiegające kury, odgłosy z zakładu kowala, spacerujących mnichów. Takie momenty najbardziej lubię w zwiedzaniu dawnych budynków – wyobrażenie sobie życia, jakie toczyło się tutaj w czasach świetności.

Nowoczesność

Klasztor oczywiście udostępniony jest do zwiedzania, ale nie tylko. Swoje teledyski na miejscu kręcili grupa Behemoth czy Sylwia Grzeszczak, dbająca o opactwo Fundacja Lubiąż organizuje na miejscu różne wystawy i cykliczne imprezy, ale największym wydarzeniem jest coroczny festiwal SLOT Art, który corocznie gromadzi kilka tysięcy miłośników kultury alternatywnej. Odbywają się tu koncerty, warsztaty, różnego rodzaju wystawy, a Opactwo przez 5 dni gości tysiące młodych ludzi z całej Europy. Niestety w 2020 roku impreza jest odwołana, ale już trwa odliczanie do edycji 2021.

Nigdy nie byłem fanatykiem zwiedzania starych budowli, ale sytuacja związana z ogólnoświatową pandemią i związanymi z nią ograniczeniami sprawiła, że zacząłem rozglądać się za skarbami ukrytymi pod własnym nosem, w Polsce i na Dolnym Śląsku. Zaczynam odkrywać Parki Narodowe, o których istnieniu nie miałem pojęcia, miejsca mniej popularne, niż zagraniczne zatłoczone, największe atrakcje, ale wcale nie mniej urokliwe. Nagle okazuje się, że Polska to nie tylko Tatry, Karkonosze, Bałtyk i Mazury, a mnóstwo ukrytych perełek z fantastyczną i ciekawą historią, a opactwo cysterskie w Lubiążu na pewno jest jedną z nich. Choć do czasów świetności klasztorowi sporo brakuje, to ogrom budynków robi wrażenie, a dumą napawa fakt, że jest to największe opactwo cysterskie na świecie i jeden z największych zabytków barokowych tego typu w Europie. Do tego na zwiedzanie nie trzeba poświęcić całego dnia – możesz wpaść do Lubiąża po drodze, a dwie-trzy godziny spokojnie wystarczą Ci na zwiedzanie, parkowanie i fotografowanie. Zwłaszcza, że cena nie odstrasza – 20 zł za bilet to nie majątek.

IG / FB

#zwtravel

Wołam tylko tych, którzy plusowali odpowiednie komentarze przy poprzednich wpisach (lub są zapisani na listę na Mirkolistach). Jeśli nie chcesz być więcej wołany/a - zaplusuj odpowiedni komentarz niżej. Jeśli chcesz dołączyć do wołania - również zaplusuj odpowiedni komentarz niżej :)

Przejdź do wpisu

Dodany: 2020-06-14 12:12:00 | Ostatnio wołany: 2020-06-14 13:24:52



Wczoraj otworzyły się lądowe granice Polski, za dwa dni otwierają się również powietrzne. Europa w większości całkiem nieźle poradziła sobie z koronawirusem i otwiera granice próbując ratować z sezonu turystycznego co tylko się da, to niektóre kraje pozostają zamknięte, część nie otworzyła się dla Polaków, a w niektórych rejonach świata pandemia hula w najlepsze i bije codziennie nowe rekordy.

Gdzie możemy wyjechać? Dokąd polecimy, a dokąd nie wjedziemy na pewno w te wakacje?

Dziś mam dla Was Mireczki wpis z interaktywną mapką a także trochę informacji i linków, by nie zgubić się w ciągle zmieniającej się pandemicznej sytuacji.

Otwarte granice. Gdzie możemy wyjechać na wakacje w 2020 roku?

IG / FB

#zwtravel

Wołam tylko tych, którzy plusowali odpowiednie komentarze przy poprzednich wpisach (lub są zapisani na listę na Mirkolistach). Jeśli nie chcesz być więcej wołany/a - zaplusuj odpowiedni komentarz niżej. Jeśli chcesz dołączyć do wołania - również zaplusuj odpowiedni komentarz niżej :)

Przejdź do wpisu

Dodany: 2020-02-29 16:23:12 | Ostatnio wołany: 2020-02-29 16:26:24



Wczoraj na blogu pojawił się wpis z mojego nowego domu. Oprowadzę Cię Mireczku/Mirabelko po Grindelwaldzie i okolicach, i choć zima w tym roku mizerna, to i tak jest przednio ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pod największą ścianą Europy. Grindelwald zimą i latem

IG / FB

#zwtravel

Wołam tylko tych, którzy plusowali odpowiednie komentarze przy poprzednich wpisach (lub są zapisani na listę na Mirkolistach). Jeśli nie chcesz być więcej wołany/a - zaplusuj odpowiedni komentarz niżej. Jeśli chcesz dołączyć do wołania - również zaplusuj odpowiedni komentarz niżej :)

#podroze #szwajcaria #podrozujzwykopem i male #pokazmorde spod Wetterhornu ;)
#gory

Przejdź do wpisu

Dodany: 2020-02-06 17:05:50 | Ostatnio wołany: 2020-02-06 17:08:46



Zapraszam do najnowszego wpisu prosto z najdroższego kraju świata, Szwajcarii, a dziś właśnie o cenach w tym alpejskim raju. Wszystkiego po trochu - artykuły spożywcze, transport, ale także sporo cen z punktu widzenia turysty - hotele, samochody, skipassy.

Najdroższy kraj na świecie – ceny w Szwajcarii

IG / FB

#zwtravel

Wołam tylko tych, którzy plusowali odpowiednie komentarze przy poprzednich wpisach (lub są zapisani na listę na Mirkolistach). Jeśli nie chcesz być więcej wołany/a - zaplusuj odpowiedni komentarz niżej. Jeśli chcesz dołączyć do wołania - również zaplusuj odpowiedni komentarz niżej :)

#podroze #szwajcaria #podrozujzwykopem

Przejdź do wpisu

Dodany: 2020-01-12 09:04:18 | Ostatnio wołany: 2020-01-12 09:07:21



Wakacje na Malediwach - z biurem podróży, czy samodzielnie?

Po ponad miesiącu przerwy na blogu wracam Mireczki z nowym wpisem, w którym wziąłem pod lupę ceny wycieczek na Malediwy w polskich biurach podróży, ze strony wakacje.pl. Kilka/kilkanaście lat temu było z tym bardzo słabo - wycieczki były na maksa przepłacone. Gdy w Polsce Malediwy wydawały się nieosiągalnym luksusem, dużo taniej było udać się do biur zagranicznych - na przykład niemieckich.

Jak jest dziś?

Wakacje na Malediwach - samodzielnie, czy z biurem podróży?

Krótkie TL;DR:

W przypadku najtańszych ofert wyjazd z biurem często naprawdę się opłaca, za to najdroższe oferty wciąż są na maksa drogie - kilkadziesiąt kliknięć w systemach rezerwacyjnych pozwala zaoszczędzić nawet kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy. Porównuję kilka ofert, wspominam o samodzielnej organizacji wyjazdu na lokalną wyspę :)

FB
IG

Wołam tylko tych, którzy plusowali odpowiednie komentarze przy poprzednich wpisach (lub są zapisani na listę na Mirkolistach). Jeśli nie chcesz być więcej wołany/a - zaplusuj odpowiedni komentarz niżej. Jeśli chcesz dołączyć do wołania - również zaplusuj odpowiedni komentarz niżej :)

#zwtravel

#malediwy #podroze #turystyka #podrozujzwykopem

Przejdź do wpisu

Dodany: 2019-12-02 09:06:57 | Ostatnio wołany: 2019-12-02 09:11:04



Ile kosztuje 11 dni w Północnym Wietnamie?

Najnowszy wpis jest przedostatnim z Wietnamu. Przedstawiam w nim ceny tego, co głównie nas interesuje - jedzenia, transportu, atrakcji, wycieczek i zakwaterowania, dorzucam trochę zdjęć i na sam koniec finansowe podsumowanie mojego pobytu w Wietnamie z podziałem na kategorie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wspomniałem też o lotach, ale przypominam, że ja do Wietnamu dostałem się z Kuala Lumpur i dalej poleciałem do Tajlandii.

Tanio i pysznie, czyli transport, jedzenie i ceny w Wietnamie

FB
IG

TL;DR 2103 zł za dwie osoby za 11 dni pobytu na miejscu - bez transportu do i z Wietnamu ;)

Wołam tylko tych, którzy plusowali odpowiednie komentarze przy poprzednich wpisach (lub są zapisani na listę na Mirkolistach). Jeśli nie chcesz być więcej wołany/a - zaplusuj odpowiedni komentarz niżej. Jeśli chcesz dołączyć do wołania - również zaplusuj odpowiedni komentarz niżej :)

#zwtravel

#wietnam #podroze #podrozujzwykopem #turystyka

Przejdź do wpisu

Dodany: 2019-11-25 12:46:52 | Ostatnio wołany: 2019-11-25 12:49:57



Jutro opuszczam Tajlandię i wracam do Europy ( ͡° ʖ̯ ͡°) ale kolejny wpis z Wietnamu jest gotowy. Zabiorę Cię w okolice Ninh Binh, rejon północnego Wietnamu, który do tej pory urzekł mnie najbardziej, i nazywany jest czasem zatoką Ha Long na lądzie. Będziemy pływać rzeką pośród wielkich gór, podziwiać okolicę ze szczytu jednej z nich, pływać w jaskiniach, oglądać wielkie skupiska ptaków w rezerwacie, zwiedzać świątynie... a także wspomnę, ile czasu jedzie się na rowerach z Holandii do Wietnamu (✌ ゚ ∀ ゚)☞ i kilka innych ciekawostek.

Ninh Binh - świątynie, fantastyczne widoki i spektakularny rejs rzeką Tràng An

FB
IG

Wpis ze szczególnymi pozdrowieniami dla @Daurita i jej męża (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

Wołam tylko tych, którzy plusowali odpowiednie komentarze przy poprzednich wpisach (lub są zapisani na listę na Mirkolistach). Jeśli nie chcesz być więcej wołany/a - zaplusuj odpowiedni komentarz niżej. Jeśli chcesz dołączyć do wołania - również zaplusuj odpowiedni komentarz niżej :)

#zwtravel

#wietnam #podroze #podrozujzwykopem #turystyka

Przejdź do wpisu

Dodany: 2019-11-19 07:00:36 | Ostatnio wołany: 2019-11-19 07:04:59



Dzień dobry Mireczki,

aktualnie jestem już na północy Tajlandii, ale dziś mam dla Was pierwszy wpis z Wietnamu - z północnej części, z jednego z przyrodniczych cudów świata, czyli zatoki Ha Long. Opowiadam chwilę o tym cudzie natury, a potem odpowiadam na pytania czym jest Deep Water Solo i co na środku zatoki robi butelka wina leżąca samotnie na półce skalnej 18 metrów nad poziomem morza ;)

Wino czekające na 18 metrach i jeden z cudów świata – Ha Long Bay

PS Na zdjęciu nie ja, tylko kolega z USA XD takie wspinanie to jeszcze nie mój poziom, moje zdjęcia znajdziecie we wpisie (✌ ゚ ∀ ゚)☞

Przygotowałem niżej listę osób, które chciały być wołane do kolejnych wpisów, bo nie wszyscy widocznie lubią korzystać z Mirkolist. Jeśli chcesz, żeby Cię wypisać z listy - zaplusuj odpowiedni komentarz, jeśli chcesz się zapisać, zaplusuj drugi ;)

#zwtravel

#podroze #wietnam #wspinanie #wspinaczka #podrozujzwykopem

Przejdź do wpisu
Założona przez:

zbigniew-wu

Osób na liście: 108
Wołań: 113
Wołam do wpisów blogowych, spod tagu #zwtravel.

Ostatnie wydarzenia (zobacz wszystkie)


2020-07-07 14:22:22
@zbigniew-wu zawołał do wpisu


2020-07-01 09:51:17
@zbigniew-wu zawołał do wpisu


2020-06-21 12:29:13
@zbigniew-wu zawołał do wpisu


2020-06-14 13:24:52
@zbigniew-wu zawołał do wpisu


2020-02-29 16:26:24
@zbigniew-wu zawołał do wpisu


2020-02-06 17:08:46
@zbigniew-wu zawołał do wpisu


2020-01-12 12:56:58
@mlodymedyk dołączył do listy


2020-01-12 09:07:21
@zbigniew-wu zawołał do wpisu


2019-12-02 09:11:05
@zbigniew-wu zawołał do wpisu


2019-11-25 12:49:57
@zbigniew-wu zawołał do wpisu